Tadeusz Hatalski
Navigare necesse est ….
42 obserwujących
409 notek
620k odsłon
2411 odsłon

Strachy sędziego Tulei

Wykop Skomentuj115

Ale się porobiło na tym świecie. Nadzwyczajną kastę będą zamykać. Skąd to wiadomo? Ano sędzia Tuleya to ogłosił. I to nie byle gdzie ogłosił. Bo w wywiadzie dla niemieckiego dziennika Die Welt. Czyli nie Polaków powiadomił o tym zagrożeniu, jakie wisi nad polskimi sędziami niczym miecz Damoklesa. Ale naszych sąsiadów zza Odry. Którzy wielokrotnie w historii dawali świadectwo wielkiego przywiązania do polskiego marzenia o wolności. Szczególnie począwszy od pruskiego zaboru a na Generalnej Guberni kończąc. Co więcej, sędzia I. Tuleya nie odkrywa Ameryki, ale porusza się po szlakach, które przetarła swojego czasu pani sędzia M. Gersdorf.  Ta wzruszająca empatia, między niezawisłymi i niezależnymi sędziami a niemieckimi słuchaczami, ujawniła się już dwa lata temu w głośnej skardze pani sędzi - „będę I prezesem na uchodźstwie”. Wygłoszonej, gdzie? Jakże by inaczej, w Karlsrhue, czyli również nie w Polsce, ale za Odrą.

Tutaj winien jestem dwa słowa wyjaśnienia w sprawie naszych sąsiadów zza Odry. Żeby ktoś nie wyciągał błędnych wniosków z pruskiego zaboru i Generalnej Guberni o czym wspomniałem na początku. Oczywiście Niemcy są dzisiaj państwem demokratycznym i nie ma żadnego zagrożenia z ich strony dla naszej wolności. I nie po to, aby ściągnąć na nas z ich strony jakiekolwiek niebezpieczeństwo, sędzia I. Tuleya czy też pani sędzia M. Gersdorf, w Niemczech dają wywiady czy też wygłaszają tam wykłady.

Nie! Mechanizm tej empatii między sędziami a naszymi sąsiadami zza Odry jest inny.

Pokrótce wyjaśnię w czym rzecz. Otóż w Polsce, od pięciu lat, czyli od wyborów w 2015r., kiedy to obecna opozycja utraciła władzę, trwa permanentny konflikt polityczny. Konflikt polityczny, który wynika z tego, że obecna opozycja nie zaakceptowała wyników demokratycznych wyborów. Co ujawniło się w tym, że nie kolejne demokratyczne wybory miały przywrócić im utraconą władzę, ale ‘totalna opozycja’ oraz ‘ulica i zagranica’. Niestety, będąca wynikiem szoku po przegranych wyborach w 2015r., metoda na ‘totalną opozycję’ nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Ulica też spaliła na panewce. Mimo usilnych starań, mało kogo dało się namówić do wyjścia na ulice. Nie pomogły nawet nawoływania ‘mędrca Europy’. „Tylko potrzebuję 2 milionów w Warszawie na demonstracji”, te miliony nie przychodziły. No i ulica - jako sposób odzyskania władzy - odpadła.

Ale zagranica nadal jest w grze. Polska jest w Unii i z powodów traktatowych, wprowadzane u siebie prawo musi uzgadniać z UE. A tak się składa, że w Unii dominują opcje polityczne z którymi powiązana jest nasza opozycja (PO jest w EPL a D. Tusk jest jej przewodniczącym). Platformie nie podobają się wprowadzane reformy. Właściwie nie tyle nie podobają się co je wykorzystuje do odzyskania władzy. Rozpowszechnia więc informacje, że reformy sądownictwa w Polsce łamią jakoby praworządność. Pikanterii dodaje fakt, że reformy te (które jakoby łamią praworządność), wzorowane są na rozwiązaniach państw unijnych w tym istniejących w Niemczech. I tam praworządności nie łamią! Ale w Polsce łamią. No cóż, sęk w tym, że o tym co jest uznane za praworządne a co nie decyduje większość. A większość w UE ma EPL do której należy PO (która to PO w Polsce większości jednak nie ma).

I tak, walka z fikcyjnym łamaniem praworządności staje się narzędziem walki o realne odzyskanie władzy.

I tutaj na chwilę wrócimy do sędziego Tulei i jego wywiadu dla niemieckiego dziennika Die Welt. Gdzie rozwija on czarne scenariusze o tym, jaki Armagedon czeka polskich sędziów w wyniku przeprowadzanej reformy sądownictwa. "Następne co zrobią, to będą nas zamykać" – mówi niemieckim czytelnikom sędzia Tuleya i dodaje "Jeszcze trochę i będzie to u nas wyglądało tak, jak w Turcji". A dziennikarz Die Welt wtóruje mu z pełną empatią – „Sędziowie, którzy jak Tuleya nie zgadzają się z linią rządu, są celem gróźb i żyją w strachu o dobro swych rodzin. Dlatego spośród około 10 tysięcy sędziów w Polsce już mało kto ma odwagę wdawać się w spór z PiS”. Empatia empatią, ale tak prawdę mówiąc dziennikarz Die Welt, niezbyt pochlebne świadectwo wystawia polskim sędziom. Ostatnio w Pucku i Wejherowie, demonstranci z KOD-u, nie tylko zakłócili uroczystości państwowe, ale publicznie obrażali Prezydenta RP i włos z głowy im nie spadł. Co więcej, zostali potem serdecznie za to wyściskani przez panią wicemarszałek Sejmu i kandydatkę PO w wyborach prezydenckich. Oni się nie bali publicznie ubliżać Prezydentowi, a sędziowie boją się wypowiedzieć swoje zdanie o reformie? Tacy strachliwi są, czy co? 

Oczywiście sędziowie nie są tacy strachliwi i wcale się nie boją. Bo faktycznie nie mają się czego bać. To zamykanie sędziów w więzieniach istnieje tylko w narracji sędziego I. Tulei. Taka jest zresztą polityka opozycji (i sędziów przeciwnych reformie, takich jak sędzia Tuleya). Wmówić ludziom, że narracja, czyli oskarżenia o łamanie praworządności, to rzeczywistość.

A tak nie jest. Rzekome łamanie praworządności w Polsce to tylko narracja. Jest to narracja mająca na celu zdyskredytowanie PiS. A w efekcie odzyskanie przez opozycję, utraconej władzy. Czyli opcję polityczną, która uważa się za jedynie uprawnioną do jej sprawowania. Zarówno w Polsce jak i w Unii. Z tym, że w Brukseli opcja ta ciągle nadaje ton.

A w Polsce od 2015 roku, jakby już trochę mniej.

Wykop Skomentuj115
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo