Tadeusz Hatalski
Kapitan statków morskich, aktualnie na lądzie.
62 obserwujących
484 notki
785k odsłon
  1848   9

Czy Unia na nas czyha?

Elżbieta Bieńkowska, była minister rozwoju w rządzie D. Tuska a potem komisarz Komisji Europejskiej ds. rynku wewnętrznego a obecnie członek PE z ramienia PO, w telewizji ‘co całą prawdę, całą dobę', ogłosiła wszem i wobec, że 'Nikt w Komisji Europejskiej nie czyha na polską suwerenność'.

Mimo, że eurodeputowana PO, jest zupełnie z innej politycznej bajki niż moja, to akurat w tej sprawie zgadzam się z p. Bieńkowską. Oczywiście, że nie czyha. Ja też uważam (mimo, że popieram PiS), że nikt w Unii Europejskiej na nas nie czyha. Ale to, że nie czyha to jedno, natomiast to, że Unia żąda od nas posłuszeństwa, to drugie. Bo przecież bezspornym faktem jest, że w Unii chcą, abyśmy robili to co oni uważają za słuszne. I sądzę, że nawet zwolennicy Platformy z tym się zgodzą.

A tak się składa, że my akurat chcemy swoje sprawy układać po swojemu. A nie po ichniemu. Czyli tak jak my uważamy, że jest dobrze. A nie tak jak oni uważają, że jest dobrze. Żeby bardziej zobrazować to, co mam na myśli podam przykład, taki trochę w lżejszej tonacji.

Załóżmy, że urządzamy sobie swój dom. I mamy sąsiada, który ma większy i bogatszy dom, który zbudował sobie wcześniej. I ten sąsiad przychodzi do naszego domu i pokazuje nam palcem. To zrobiłeś źle, to robisz niedobrze. Co więcej, tak się składa, że on nam trochę pomagał przy budowie naszego domu. Czy teraz on na nas czyha? Nie. On chce tylko, abyśmy nasz dom urządzali tak, jak on urządził swój. Ale my mamy inny gust. I chcemy swój dom urządzić tak, jak nam się podoba. Czy to, że nam pomagał, daje mu prawo do tego, aby wymagać od nas, abyśmy swój dom urządzali zgodnie z jego gustem? Jeżeli popatrzeć z takiej perspektywy, na to co się dzieje w Brukseli, to widać naocznie, że brukselscy politycy zachowują się dokładnie tak samo jak ów sąsiad z przytoczonego powyżej przykładu.

Pani von der Leyen w swoim przemówieniu, miała buzię pełną słów o tym co jest dobre a co niedobre dla nas Polaków. A co z nami? My nie mamy swojego rozumu? Co więcej, prawda jest taka, że zarówno przewodnicząca KE jak i inni politycy unijni, niewiele o nas Polakach wiedzą. A to co mówią, jest jedynie powtarzaniem opinii, jakie słyszą od D. Tuska i innych polityków naszej liberalno-lewicowej (totalnej i nie-totalnej) opozycji.

Jaki z tego wniosek? Otóż Unia, jednoznacznie popierając stanowisko polskiej opozycji, staje się stroną sporu politycznego, jaki w Polsce ma miejsce. Unia na nas nie czyha, Unia wchodzi w buty opozycji.

I tu jest pies pogrzebany. I na następujące pytanie musimy sobie odpowiedzieć. Czy to jest dobry kierunek rozwoju Unii Europejskiej? Że politycy unijni mieszają się wewnętrznych sporów politycznych poszczególnych państw? I na to pytanie powinni odpowiedzieć sobie również politycy (i zwolennicy) opozycji, którzy taki stan spraw obecnie popierają. Otóż, tak w życiu jak i w polityce, nic nie jest wieczne. Jest całkiem możliwe, że za kilka lat, polityczne wiatry będą wiały w państwach zachodniej Europy zupełnie inaczej. I w Polsce też inaczej. Efekt może być taki, że w PE będą dominować politycy z opcji innej niż liberalno-lewicowa. A w Polsce z kolei, będzie rządziła Platforma.

I zapytam już wprost. I co wtedy? Czy będziecie zadowoleni, jak Bruksela zacznie wam narzucać swój, konserwatywny sposób na urządzanie polskiego domu? Który, wy będziecie chcieli urządzać na modłę lewicowo-liberalną?

Lubię to! Skomentuj89 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka