Platforma nie chciała dopuścić, aby utrwaliła się pamięć o prezydencie Kaczyńskim i ofiarach katastrofy w Smoleńsku. I dlatego prezydent Komorowski zażądał usunięcia krzyża z Krakowskiego Przedmieścia. Są to powody wyłącznie polityczne.
A teraz premier Donald Tusk mówi, “jeśli pamięć o ofiarach i krzyż używa się bezpośrednio do polityki (...) to jest to poza granicami dobrego smaku i przyzwoitości".
Nic dodać nic ująć.
Ale premier mówiąc to, oczywiście nie Platformę miał na myśli.
No cóż wygląda na to, że sprawdza się maksyma ze starego przysłowia. Łatwiej zobaczyć w cudzym oku zapałkę niż we własnym belkę.
Tadeusz Hatalski



Komentarze
Pokaż komentarze (2)