330 obserwujących
1222 notki
3779k odsłon
  1292   15

Związek Patriotów Polskich pod wezwaniem Czerwonej Gwiazdy

Miałem szczery zamiar rozpocząć od Adama Michnika, który ostatnio przeżywa renesans popularności, jak nie przymierzając jakaś Lady Pank czy inna Budka Suflera. Jednak po namyśle bardziej pożyteczna wydała mi się Magdalena Środa, która też emanuje specyficzną charyzmą. Dlatego na początek tekstu o patriotach spod czerwonej gwiazdy wybrałem jej konkluzję po Marszu Niepodległości: Kierunek naszego rozwoju jest więc prosty: odnarodowić państwo, a potem odpaństwowić wspólnoty, wtedy uniwersalne idee człowieczeństwa i jego praw będą miały przestrzeń do rozwoju.

Jakkolwiek myśl Środy jest jasna i prosta niczym demokracja socjalistyczna, to brakuje mi w niej jednego postulatu. Albowiem zanim odnarodowi się państwo i odpaństwowi wspólnoty, trzeba w pierwszej kolejności odczłowieczyć człowieka. Wtedy już wszystko pójdzie gładko. Aborcja jako prawo człowieka wydaje się pierwszym krokiem na odcinku odczłowieczania. Poza tym urzekła mnie w myśli Środy ta nagląca potrzeba "przestrzeni do rozwoju", która jakoś znajomo pobrzmiewa. Zastanawiam się, gdzie ja to słyszałem albo czytałem...przestrzeń niezbędna do do rozwoju, do życia. Lebensraum? No tak, socjalizm niejedno ma imię...

Wracając mimo wszystko do Michnika, muszę wyznać, że zafascynowała mnie lekkość z jaką on sugeruje swoim kolegom z firmy sięganie po chwyty rodem z marca 1968 i stanu wojennego. Albo to imputowanie Agorze działania na zlecenie wiadomego obozu politycznego. Wiadome siły, wiadome kręgi spod określonego znaku. Skąd my to znamy? Czyżby z wiekopomnych myśli towarzysza Lenina: "Nasz kodeks moralny jest absolutnie nowy (…) nam wszystko wolno, ponieważ jako pierwsi na świecie wyciągamy miecz nie w celu zniewolenia, lecz w imię wolności i wyzwolenia spod ucisku". Michnik okrzyknięty bohaterem naszej transformacji, nie tylko walczył z komuną w tamtych czasach, ale też uczył się od niej? Jeśli tak, to był pojętnym uczniem, co niezbicie wynika z wiadomych wypowiedzi.

W powietrzu wisi pytanie, co może mieć w głowie człowiek, który sowieckiego namiestnika uważa za polskiego patriotę, naczelnego ubeka za człowieka honoru i pozostaje w komitywie z goebbelsowskim propagandzistą stanu wojennego? Tu trzeba wziąć poprawkę na groch z kapustą, ślepe zacietrzewienie, niebotyczną pychę oraz korzenie. Dlatego nie można się oburzać, że ktoś taki deklaruje miłość, wdzięczność i szacunek byłemu komunistycznemu dyktatorowi. Natomiast o przeniewierstwo można posądzać, gdy ktoś taki nagle pokocha demokrację, praworządność i konstytucję. O tak, wtedy można podejrzewać nieszczerość i złe intencje.

Jaką opinię o demokracji może mieć Środa, która kiedyś stwierdziła, że nie każdy głos jest równy w sprawach istotnych dla demokracji? To znaczy, że ona podziela znaną skądinąd ideę o równych i równiejszych. Albowiem stary Orwell przewidział prawie wszystko, co unijna bolszewia nam dzisiaj serwuje. Przewidział zachodnią demokrację na wzór kołchozu, sędziego TSUE na telefon, polskiego polityka na niemieckim jurgielcie  oraz zidiociałych celebrytów przedstawianych jako eksperci od wszystkiego.

Fakt, Orwell nie wyprorokował wszystkich szczegółów przyszłości. Jego ignorancja w dziedzinie orientacji seksualnej była zatrważająca, znał zaledwie dwa rodzaje z pięćdziesięciu sześciu płci. Ale nade wszystko nie przewidział, że wcale nie będzie potrzeba rozumu ani przyzwoitości, żeby zostać autorytetem moralnym albo polskim patriotą.

Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka