329 obserwujących
1221 notek
3776k odsłon
  947   8

Na złamanie karku, ale ku świetlanej przyszłości

Nie jestem pewien, czy Krystyna Janda zalicza się do skarbu narodowego, ale jeśli tak, to powinno się dla niej zorganizować jakąś akcję charytatywną. Skoro Henrykowi Sienkiewiczowi społeczeństwo zafundowało dworek, to chyba może wyżywić Jandę? Albowiem Zasłużona Artystka Obojga Ustrojów nie dojada, bochenek chleba dzieli sobie na siedem dni. Zapałki pewnie dzieli na czworo. Wyznała, iż pomimo osobistej mizerii kupiła starszemu panu drożdżówkę w piekarni. Poznać klasę. Byle do wiosny, wtedy na kolejowych nasypach i przy śmietnikach pojawi się szczaw. Mirabelki dopiero pod koniec lata, niestety.

Natomiast mamy stuprocentową pewność, że skarbem jest Piotr Kraśko. Celebryta został zaliczony do dziedzictwa narodowego przez kolegę dziennikarza Jacka Żakowskiego. Kraśko dokonał niebywałej sztuki i wcale nie chodzi o to, że przez 6 lat jeździł autem bez prawa jazdy. Chodzi mianowicie o to, że on jednocześnie, przez te wszystkie lata pouczał Polaków, jakim skarbem jest praworządność w państwie. Teraz sam przyznał, że "to było głupie", znaczy się ta jazda bez prawka. Ale już nie dodał, że to drugie, znaczy się jednoczesne łajanie za rzekomy brak praworządności było podłe. Widocznie Kraśko uznał, że lepiej uchodzić za głupca niż za podleca. Może i racja?

Jacek Żakowski uchodził już w niektórych kręgach za specjalistę od narodowego dziedzictwa. W roku 2013 uznał, że Platforma Obywatelska to polskie dobro narodowe i w tej ani następnej kadencji nie da się zbudować rządu, którego jądrem nie byłaby Platforma. Niestety, Platforma nie sprawdziła się w roli jądra rządowego w tamtej ani następnej i jeszcze kolejnej kadencji i teraz Żakowski na Platformie wiesza psy. Poza tym Platforma spacyfikowała KOD, który Żakowski niegdyś widział w roli "polskiego Hamasu". Trudno mu się dziwić, skoro przez Platformę nie sprawdził się w roli narodowego wieszcza.

Zasłużony działacz Dariusz Rosati ( ZMS, PZPR, FOZZ) zastanawia się, czy Białoruś jest bastionem wolności w porównaniu z Polską. Nie można się dziwić człowiekowi, który nie widział nic złego w legitymizowaniu swoim członkostwem PZPR nawet po roku 1968. Wszelkie oburzenie na tego człowieka jest po prostu nie na miejscu, świadczy o zbrodniczej naiwności oburzonego. To ja już wolę się pośmiać z Gazety Wyborczej, gdy pisze, że problemem Platformy jest to, że mają  za dużo dobrych pomysłów. Albo z dziennikarki Elizy Michalik, która analizuje subtelne różnice pomiędzy ludźmi wrzeszczącymi do innych, żeby wypierdalali. Ale od czasu, gdy Janusz Palikot został Dziennikarzem Roku, dziennikarzom w ogóle nie należy się dziwić ani na nich oburzać.  

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura