seaman seaman
107
BLOG

Mija wrzesień, brak chętnych do wspominania ostatniej rocznicy

seaman seaman Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 3

Powoli mija wrzesień, dla Polaków to miesiąc obfity w heroiczne rocznice, martyrologię i pamięć o zdradzie sojuszników. Na sam koniec los zostawił nam rocznicę wydarzenia lżejszego kalibru, które nie przyniosło nam ofiar i cierpienia, a jedynie uszczerbek na honorze, to zaś nie jest najgorsza rzecz, jaka może spotkać naród – właśnie obchodząc liczne wrześniowe rocznice, możemy się o tym przekonać dobitnie.W 1938 roku w Monachium Czechy zostały przez Europę zdradzone, opuszczone, pozostawione nawet nie na pastwę losu, ale na pastwę bezwzględnego drapieżnika. A my Polacy, postanowiliśmy na tym skorzystać. Nie ulega wątpliwości, że gdyby Czechosłowacja nie była zagrożona aneksją przez Niemcy, a Europa zachodnia sparaliżowana bezczelnością i brutalną siłą Niemców, Polacy nie zajęliby Zaolzia we wrześniu 1938 roku.

Tuż po zakończeniu konferencji w Monachium, 30 września postawiliśmy ultimatum Czechom, już przeznaczonym na stracenie w wyniku zdrady Francji i Anglii, że mają się stamtąd wynosić. Dwa dni później, a dzień po wejściu Hitlera do Sudetów, my tryumfalnie wkraczamy do Zaolzia. Szał radości tamtejszych Polaków, bramy powitalne, laurki i adresy dziękczynne, entuzjazm. Czesi przeznaczeni na stracenie i my szarpiący swój kawał sukna. Tylko mi nie mówcie o polskiej większości etnicznej czy o samostanowieniu, bo mnie szlag trafi - kropka w kropkę to samo mówili wtedy Niemcy o Sudetach.

Dużo się gada o słowach Becka z maja 1939, że to my nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę i w ogóle, nie damy się odepchnąć od Bałtyku i czegoś tam jeszcze nie oddamy, guzików chyba. A jak to jest z przyzwoitością przy okazji wkroczenia do Zaolzia, bo ja widzę, że my o honorze to rozmawiamy tylko przy takich rocznicach jak Monte Cassino, Westerplatte albo Hubal po lasach samotnie grasujący, czy innych ozdobnych okazjach. Ja wiem, że był rok 1919, że Czesi wrednie postąpili i nam to Zaolzie wtedy zabrali...ale ja nie piszę o Czechach, ja piszę o nas, Polakach, złotych ptakach. Ta skwapliwość do obłowienia się przy boku silniejszego, gdyby nie ta cholerna skwapliwość i to towarzystwo.

Oczywiście, że nikt wówczas nie mógł przewidzieć tego późniejszego kontekstu – Hitler, jeden z największych ludobójców w dziejach ludzkości, jak się potem okazało. A rok później ten sam Hitler rozszarpuje nas na spółkę z drugim ludobójcą Stalinem. No, nagadaliśmy się w mijającym miesiącu o tej zgrozie wrześniowej w 1939 roku, o zdradzieckiej bezczynności Anglii i Francji, o nożu w plecy od ruskich, o czwartym rozbiorze, ale o Zaolziu było mało. A może w ogóle nie byłoby tematu, gdyby prezydent nie przeprosił. Podobno Czechom nie chce wyjść z pamięci nasza ekspedycja, owszem, za symbol zdrady uważają Monachium i tych dwóch miłujących pokój bydlaków z Anglii i Francji, ale niestety nas też pamiętają.

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura