302 obserwujących
1133 notki
3530k odsłon
3131 odsłon

Dzień, w którym wypłynęła Mucha

Wykop Skomentuj81

Posłanka Platformy Obywatelskiej zniknęła po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zniknęła z mediów, gwoli ścisłości. W tym konkretnym przypadku oznacza to, że udało jej się przez te półtora miesiąca nie palnąć głupstwa, które przykułoby uwagę mediów. Najwidoczniej zapas niedorzeczności wyczerpał jej się doszczętnie podczas kampanii wyborczej, którą zresztą przegrała. A może po prostu przechodziła traumę powyborczej porażki.

Joanna Mucha szczególnie zapadła w mojej pamięci słynną już konstatacją, że „ rządzenie większościowe i przegłosowywanie większościowe to jest bolszewizm. Dokładnie bolszewizm, a nie demokracja”. Rzecz jasna, że odnosiła się do rządów PiS. Jakby nie było, tym śmiałym stwierdzeniem obaliła paradygmat demokracji, że wola większości obywateli stanowi źródło władzy.

Jest to tak piękny przykład kompletnego zafiksowania polityka, w zacietrzewieniu zdolnego wygłosić każdą brednię pod adresem rywali, że powinien znaleźć poczesne miejsce w podręcznikach politologii. W tym przypadku prześcignęła nawet Bronisława Komorowskiego, co jest wyczynem nie lada.

Jednakowoż po okresie milczenia Mucha wypłynęła skądeś i przysiadła na Antonim Macierewiczu: „Panie Macierewicz! Proszę mnie także wezwać! Nie mogę się doczekać! Odpowiedź na każde pytanie będę rozpoczynała od stwierdzenia, że zrobił Pan farsę z największej tragedii Polaków! Że cynicznie wykorzystał Pan śmierć przyjaciół do budowania pozycji politycznej!”

Znamienne jest zwłaszcza to ostatnie zdanie o budowaniu przez Macierewicza pozycji politycznej na śmierci przyjaciół w katastrofie smoleńskiej. Tak się bowiem składa, że kiedy Macierewicz w roku 1976 zakładał Komitet Obrony Robotników przed polskimi bolszewikami, budując sobie tym samym nawet nie tyle pozycję, co wręcz pomnik ze spiżu, to obecna posłanka Mucha leżała w powijakach. Dosłownie, bo w tym samym roku przyszła na świat. To tyle, jeśli chodzi o porównanie pozycji Muchy z pozycją Macierewicza.

Natomiast, gdy chodzi o rzekomą „farsę z największej tragedii Polaków” w wykonaniu Macierewicza, jak to ujęła rozwścieczona posłanka Mucha, to również trzeba się posłużyć porównaniem. Faktem jest, że podkomisja Macierewicza nie dokonała decydującego przełomu w śledztwie smoleńskim, to nie ulega wątpliwości. Faktem jest jednak także to, że Donald Tusk, przełożony, szef oraz guru Joanny Muchy, oddał śledztwo smoleńskie w ręce KGB, czyli zbrodniczego ramienia rosyjskiego bolszewizmu. Po tej tragifarsie odegranej przez premiera Tuska już niewiele można było w Polsce zrobić z przyczyn oczywistych. Ale wtedy bolszewicka proweniencja Putina nie przeszkadzała partii Muchy przeć do pojednania z Rosją rządzoną przez kagiebistę.

Wychodzi na to, że posłanka Mucha bolszewizm potępia tylko pasjami. Ale cóż, dzisiaj wypłynęła po długim czasie i przysiadła na Macierewiczu. Ma swój dzień.

Wykop Skomentuj81
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka