seawolf seawolf
116
BLOG

Gabon, czyli Białoruś

seawolf seawolf Polityka Obserwuj notkę 11

Nie po raz pierwszy łapię się na tym, że bagatelizuję coś, co następnego dnia staje sie tematem dnia, leci na pasku, w czołówkach, wchodzi do obiegu. A dlaczego? Pomijając wersję, że jestem po prostu nie dość bystry, co być może, chyba jednak bardziej prawdopodobna jest wersja, że ktoś decyduje, co kilkudziesięciu niezależnych dziennikarzy wywlecze i uczyni takim newsem. Z czterech stron wywiadu wyjmie sie jedno zdanie, które następnie całkowicie przykryje sam wywiad. Teraz obok , czy zamiast idiotycznego numeru z kartką a'la Tymiński i jego czarną teczka okazuje sie ,że newsem jest Białoruś. Na użytek tej jednodniowej sensacji zapomina sie , że istnieje ZBIR, czyli związek państwowy Białorusi i Rosji. W tym sensie Białoruś nie jest państwem niezależnym.  W dodatku, programowo nie chce być niezależna, zrezygnowała z własnej flagi i własnego języka, przywracając symbole sowieckie. Ale nie o to tu chodzi. Nikomu z tych , którzy z oburzeniem rozprawiają o niesłychanej gafie Kaczyńskiego nie chodzi to o jakąś Białoruś. Kogo, do (… ) obchodzi Białoruś?

Równie dobrze mogłaby to być Jamajka, albo, właśnie-  Gabon. Już raz był. Pamiętacie? Jakaś kompletnie marginalna wypowiedź, w której Kaczyński wypowiedział słowo- Gabon stała się powodem do czegoś zupełnie niesłychanego, jakiegoś amoku, w którym to afrykańskie państewko niespodziewanie, a właściwie niewytłumaczalnie stało się centrum polityki polskiej.  A wrażliwy, zraniony do głębi naród, czy może plemiona  gabońskie były w sposób nagły, nachalny, a niespodziewanie dla siebie przepraszane publicznie przez polskie organa władzy państwowej, parlamentarnej, samorządowej i każdej innej. Zresztą na identycznej zasadzie sławę zyskał pies Ira , który na użytek kampanii ośmieszania Prezydenta zyskał nieśmiertelną sławę, jako Irasiad , Borucbardzo stał się Borubarem, a szalik w trakcie układania stał się koronnym dowodem na istnienie i zbrodnicze zamiary dyktatury kaczystowskiej. Takie to były czasy, o których kiedyś będą się uczyć nasze wnuki, a my nie będziemy w stanie im wytłumaczyć, jakie szaleństwo ogarnęło część ich dziadziusiów. Co najwyżej pokażemy im zeskanowane pokwitowania i zobowiązania, które, mam nadzieje do tej pory będą już ujawnione i sporo , jak sądzę wyjaśnią. Bez nich naprawdę wiele działań i wypowiedzi jest całkowicie niewytłumaczalne w żaden logiczny sposób.

Jestem przekonany, nawet nie musze zaglądać na stronę Wyborczej, że już się spontanicznie „skrzykuja smsami” i na Facebooku młodzi, niezależni i apolityczni ludzie, by wziąć w obronę zszargany honor Białorusi i Łukaszenki. Oczywiście, nie trzeba dodawać, ze , gdyby Kaczyński powiedział o rozmowach z Mińskiem bez udziału Moskwy, ci sami ludzie równie spontanicznie skrzykiwaliby się, by zaprotestować przeciwko potrząsaniu szabelką i wskrzeszaniu imperialnych endeckich ambicyjek z pomijaniem wielkiego sąsiada, który wszak wykazał takie przełomowe współczucie wobec tragedii Smoleńskiej, co się wyraziło poklepaniem Tuska po plecach i drgnięciem muskułu na prawym policzku Putina.

W niedziele byłem na spotkaniu z Jankiem Pospieszalskim, przytaczał , jeśli mnie pamięć nie myli, 210 prawie identycznych artykułów prasowych, które używając tych samych kilku zdań pisały o filmie Solidarni 2010. To się nie dzieje bez komendy „bierz!”, bez koordynacji. Ktoś decyduje, kiedy zacząć i decyduje, kiedy przestać.

Teraz ktoś wydał rozkaz, by z debaty, nudnej, skądinąd, wybrać dwie sprawy- prostacki numer w stylu czarnej teczki Tymińskiego, czyli kartkę papieru wyciągnięta na minutę przed końcem debaty, która malowniczo można pomachać przed kamerą, a gdy przeciwnik otworzy usta, by zapytać, o co właściwie chodzi, bo nie bardzo kojarzy, rozlegnie się gong i Panie Redaktorki ogłoszą koniec debaty. Numer ze strony poradnika „Jak wygrywac debaty telewizyjne w weekend”, do nabycia po przecenie w koszu w Realu. Wszyscy spodziewali się , że PO spróbuje jakichś tricków. Ale że ten trick będzie tak prostacki, tego się nie spodziewałem. Ale, to jeszcze nie to mnie najbardziej dziwi- dużo dziwniejsze jest to, że ten numer nie został obśmiany homeryckim śmiechem i nie zakończył kariery kandydata Komorowskiego. Ileż jednak znaczy klaka i własna publiczność! Już w „Hallo Szpicbródka” o tym śpiewali, jakże słusznie….

W telewizorniach komentatorzy cmokają, jaki to Komorowski świetny, nie palnął gafy, mówił ze swada, używał gestów ( nawiasem mówiąc, jako , że studiowałem hobbystycznie body language i stosowałem te techniki zawodowo, mogę podać z której strony poradnika „ Jak zostać aktorem prowincjonalnym w weekend” te gesty pochodzą, można ten poradnik znaleźć w tym samym koszu w Realu, co poprzedni wspomniany przeze mnie). Trochę mi to przypomina sytuację, w której komentatorzy oglądają obraz z CCTV i zachwycają się sprawnością palców gracza w trzy karty na rynku, cmokają, jak świetnie opanował sztukę przekazu niewerbalnego, jak szybko i niezauważenie dla frajerów tasuje karty, jaką ma kolorowa apaszkę, jak miły roztacza zapach z flakonu „Ą de koloń”, jak pomagający mu tzw. „chojniacy” przekonywująco zachęcają frajerów do podbijania stawek i jak przekonywująco udają zdumienie, gdy ci jak zawsze zostają zrobieni w konia. W ogóle ci komentatorzy nie zajmują się faktem, że komentują techniczną sprawność z jaką ten goguś z rynku oszukuje i naciąga ludzi.

 

seawolf
O mnie seawolf

Poniżej- Kocurki stanowczo zażądały, by je na razie zostawić. To zostawiam.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka