Kościół, podobnie jak świat polityki, od dawna posługuje się językiem niejednoznacznym, a niekiedy wręcz enigmatycznym. Jest to język pełen skrótów myślowych, metafor i pojęć, które w zależności od kontekstu mogą znaczyć bardzo wiele albo zupełnie nic. Problem pojawia się wówczas, gdy taka nieprecyzyjność dotyka kwestii teologicznych, czyli obszaru, który z definicji powinien opierać się na precyzji, ciągłości doktryny i jasno określonych znaczeniach.
Portal wpolityce.pl opublikował niedawno artykuł, w którym przytoczono wypowiedź jednego z biskupów (jego nazwisko celowo pomijam), stwierdzającego, że „Papież jest bramą łaski dla całego Kościoła” (link: https://wpolityce.pl/kosciol/750789-bp-solarczyk-papiez-jest-brama-laski-dla-calego-kosciola ).
Sformułowanie to, choć brzmi efektownie i zapewne miało charakter retoryczny, budzi poważne wątpliwości teologiczne. W żadnym katechizmie Kościoła katolickiego, w żadnym klasycznym podręczniku dogmatyki czy apologetyki nie znajdziemy twierdzenia, że papież jest „bramą” – ani w sensie dosłownym, ani symbolicznym.
Teologia katolicka jasno naucza, że wiara jest łaską Boga, a jej widzialnymi znakami są sakramenty. W sensie biblijnym i teologicznym jedyną „bramą” jest Jezus Chrystus: „Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony” (J 10,9). Papież pełni funkcję pasterza i zarządcy Kościoła, następcy św. Piotra, ale nie jest ani źródłem łaski, ani jej „bramą”. Przenoszenie na niego pojęć zarezerwowanych wprost dla Chrystusa prowadzi do niebezpiecznych uproszczeń, a w skrajnych przypadkach – do błędów doktrynalnych.
Niestety, podobne nieścisłości nie są rzadkością w wypowiedziach polskich duchownych. Czasami można odnieść wrażenie, że wierni traktowani są jak osoby niezdolne do krytycznego myślenia.
Zdarza się też, że z ambony padają twierdzenia wprost sprzeczne z nauką Kościoła. Przykładem może być kazanie pewnego wiejskiego proboszcza, w którym stwierdził, że „należy w sobie wzbudzić wiarę”. Jest to błąd teologiczny, ponieważ wiara – zgodnie z nauczaniem Kościoła – nie jest wytworem ludzkiego wysiłku ani zasługą człowieka, lecz łaską Boga.
Innym razem można usłyszeć wypowiedzi o charakterze moralizatorskim, ale oderwane od elementarnej wiedzy. Gdy proboszcz mówi: „możecie pić alkohol, tylko z umiarem”, pomija fakt, że etanol – niezależnie od dawki – jest substancją toksyczną.
Oczywiście nie chodzi tu o zakaz czy nakaz, lecz o rzetelność przekazu. Duchowny, który poucza, powinien mieć świadomość, że jego słowa są traktowane poważnie.
Słuchając niektórych publicznych wypowiedzi przedstawicieli Kościoła, trudno nie przypomnieć sobie Grzegorza z Sanoka, który określił teologię mianem "vigilantium insomnia" – majaczenia na jawie (o tym zob.: Andrzej Nowicki, "Wykłady o krytyce religii w Polsce", Warszawa 1965).
Być może była to krytyka przesadzona, ale wciąż aktualna jako ostrzeżenie: tam, gdzie zanika intelektualna czujność i precyzja pojęć, tam łatwo o chaos, a nawet o herezję.

Zrzut z ekranu.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)