Fot. autor
Fot. autor
Jan Żbik Jan Żbik
79
BLOG

Wkrótce pojawi sie cud. Szczęście ogarnie ludzkość!

Jan Żbik Jan Żbik Rozmaitości Obserwuj notkę 1
Ten cud techniki zmieni świat i uszczęśliwi ludzkość na wieki - oto szansa zbudowania lepszego świata!

Oto nadchodzi cud. Nie objawienie, nie rewolucja duchowa, lecz produkt. Elegancki, sterylny, dostępny w systemie ratalnym. „Stabilizator duszy ludzkiej” – brzmi jak połączenie sakramentu z gwarancją producenta. Tym razem zbawienie nie wymaga wiary. Wystarczy podpis i zgoda na wstrzyknięcie mikrochipa w okolice szyszynki, czyli dawnego siedliska metafizyki, dziś zdegradowanego do portu USB dla transcendencji.


Producent obiecuje więcej niż psychiatria, więcej niż pedagogika, więcej niż religia. Zero skutków ubocznych, zero uzależnień, jednorazowa instalacja. Wersja oprogramowania: Człowiek 1.0 zostaje archiwizowany, Człowiek 2.0 wgrywany na czysto. Z zachowaniem „ego”, oczywiście — bo klient przywiązany jest do marki własnego „ja”. Reszta podlega optymalizacji. Treści zbędne, nieefektywne społecznie, generujące konflikty, zostają usunięte. W ich miejsce pojawia się pakiet wartości rekomendowanych. Certyfikowanych. Zgodnych z normą.


Czyż nie o tym marzyliśmy? Świecie bez napięć, bez frustracji, bez buntowników. Skąpiec hojny, agresor ugodowy, głupiec rozsądny. Wariat odzyskuje normę, a dewiacja przestaje istnieć jako problem. Nie jako człowiek — jako problem. To subtelna różnica, którą technologia rozumie doskonale. W końcu łatwiej usunąć błąd systemowy niż prowadzić dialog.


Testy pilotażowe przeprowadzono na skazanych na śmierć. Dobrowolność była pełna — alternatywą była egzekucja. Po zabiegu skrucha stała się autentyczna, postawa obywatelska wzorowa. Dawni mordercy pilnują dziś więzień, strzegąc tych, którzy jeszcze nie przeszli aktualizacji. Resocjalizacja osiągnęła poziom, o którym pedagodzy mogli tylko śnić. Wystarczyło wyłączyć kilka funkcji i włączyć inne.


W kolejnych etapach projekt obejmie całe społeczeństwa. Znikną złodzieje, oszuści, psychopaci. A także politycy starego typu — to akurat brzmi jak obietnica wyborcza, której nikt nie kwestionuje. Konflikty okażą się zbędne, sprzeciw — nieuzasadniony. W świecie, w którym wszyscy myślą poprawnie, opozycja jest przecież anachronizmem.


Najpiękniejsza w tej wizji jest jej troska. Każdy użytkownik stabilizatora pozostanie pod stałą opieką medyczno-techniczną. Cybernetyczna psychika będzie aktualizowana, synchronizowana, optymalizowana. Pojawią się poprawki bezpieczeństwa, łatki moralne, rozszerzenia empatii. A w pakiecie startowym — „Romantyczny sen”: nocne marzenia zgodne z profilem osobowości i aktualnymi potrzebami rynku. Śnić będziemy dokładnie to, co powinniśmy. Wreszcie skończy się chaos niekontrolowanej wyobraźni.


Najważniejsze jednak jest bezpieczeństwo. Stabilizator ma ocalić świat przed katastrofą. Dobro zwycięży zło — ponieważ zło zostanie usunięte na etapie konfiguracji. To niezwykle eleganckie rozwiązanie problemu etyki: jeśli coś jest niewłaściwe, wystarczy to skasować. Moralność staje się kwestią inżynierii, a sumienie — modułem do wymiany.


Projekt otrzymał wsparcie finansowe na najwyższym szczeblu. Kredyty, inwestycje, nowe miejsca pracy. Produkcja ruszy masowo, sprzedaż napędzi gospodarkę, bezrobocie spadnie do poziomu statystycznie nieistotnego. Korporacje, banki i technologia wspólnie stworzą nowego człowieka. Trudno nie docenić tej harmonii interesów: zbawienie planety jako produkt uboczny wzrostu PKB.


Oczywiście pojawią się sceptycy. Będą pytać o wolność, o autonomię, o prawo do błędu. O to, kto definiuje „wartości rekomendowane” i kto decyduje, które treści są „zbędne”. Ale przecież sprzeciw nie jest obowiązkowy. Zresztą — wkrótce nie będzie potrzebny. Po aktualizacji każdy zrozumie, że pytania były nieefektywne.


Najbardziej ironiczne jest to, że projekt sprzedaje się jako demokratyczny. Dostępny dla wszystkich, także dla ubogich, w dogodnych ratach. Zniewolenie w modelu subskrypcyjnym. Kontrola jako usługa publiczna. Wystarczy zgoda, kilka podpisów i drobny zastrzyk w tył głowy. Resztą zajmie się algorytm.


A wy? Dacie sobie wszczepić stabilizator duszy? Bon wakacyjny, dodatki „plusowe”, gwarancja spokoju sumienia — oferta jest kusząca. W końcu kto nie chciałby być lepszą wersją siebie?


Pozostaje tylko jedno pytanie, może już nieaktualne: czy człowiek bez prawa do nieposłuszeństwa, do błędu, do niepokoju — jest jeszcze człowiekiem, czy jedynie poprawnie działającym urządzeniem? Jeśli odpowiedź zostanie wkrótce wgrana automatycznie, przynajmniej nie będziemy musieli się nad nią trudzić.

image
Specjalnie publikuje swoje zdjęcie, bo to wzbudza zainteresowanie Czytelnika,
czyli jak się występuje nieanonimowo, to percepcja jest większa.
Dalego politycy są zapraszani do TV, choć gadają głupoty.
Ostatnio od nich słyszałem o tzw. podatku wojennym, czyli chcesz żyć w pokoju to płać!

Jan Żbik
O mnie Jan Żbik

Nie mam wiele do powiedzenia. Jedynie mogę polecić mój kanał na YouTube (link): Jan Żbik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości