Wystarczył mały spacer, by spotkać w ciągu kwadransa kilka ekip „ serduszkowych” po drodze. Nie uczestniczę w tej akcji. Potrzebę pomagania realizuję w inny sposób. Ale patrzę z przyjemnością na te ekipy , zwykle młodych i jeszcze młodszych wolontariuszy, którzy z zapałem podchodzą do zadania. To prawda, żeczasem są irytująco wszechobecni. Ale szczerze mówiąc nigdy nie spotkałam się z agresją z powodu odmowy, co sugerują niektórzy autorzy wpisów. Ale ja mówię jedynie o swoich doświadczeniach.
Nie biorę udziału w tej akcji, ale nie zamierzam jej atakować. Pomagać innym można dzisiaj w różnorako. Można wrzucić grosz do puszki Orkiestry, można kupić świecę Caritasu, można wysłać smsa. Można przelać pieniądze na konto organizacji bądź wysłać paczkę. Albo zrobić zakupy chorej sąsiadce.
Każda z tych form daleka jest od ideału. Koncerny telewizyjne zbierając pieniądze na szlachetne cele dbają też o własny wizerunek. Organizując zbiórki , przyciągają też amatorów nagród. Pomóż, może wygrasz super auto, albo wycieczkę do ciepłych krajów. Więc, czy ta pomoc jest taka bezinteresowna? Fundacja zbierająca pieniądze ,może je sprzeniewierzyć, albo przeznaczyć na niekoniecznie chwalebny cel. Oszust podający się za chorego może wyłudzić od nas pieniądze. Czy to znaczy , że mam nie pomagać, bo moja pomoc nie zawsze będzie skuteczna?
„Nie pomogę Orkiestrze, bo ta cała akcja przerost formy nad treścią. Organizacja imprezy kosztuje tyle samo , co zebrane pieniądze”.
No i co z tego , że kosztuje. Czas antenowy trzeba czymś wypełnić. Zamiast „orkiestry” można oczywiście dać kolejna telenowelę lub kolejny kurs gotowania. A pozostały budżet przelać na konto jakiejś fundacji. Tylko, czy to na pewno taki zysk dla widza i potrzebujących?
Orkiestra ma jedna niewątpliwa zaletę. Uczy pomagania. Uczy, że pomaganie jest fajne i radosne. Uczy, że jeśli robimy coś razem, to efekt jest dużo lepszy. Stemplowanie „ serduszkami” można odczytać jako „ patrzcie , wrzuciłam dwa złote, jestem taka dobra”, ale też można rozumieć jako „ jestem z wami, jesteśmy razem, chcemy zrobić coś fajnego wspólnie”. To bardzo dobra lekcja dla dzieci i młodzieży. Nie przeceniałabym tego.
Nie rozumiem też czepiania się personalnie Jerzego Owsiaka. Nikt nie jest idealny, pan Owsiak też ma swoje wady i małości. Jak każdy. Ale gromadzi wokół siebie tysiące młodych ludzi, którzy dzisiaj zamiast wisieć na facebooku, czy pić piwo w bramie biegają z puszkami po mieście.
Kolejny zarzut wobec orkiestry to wspieranie niewydolnego systemu służby zdrowia. Czyli podtrzymywanie trupa. Autorzy takiej tezy chcą zapewne, żeby Owsiak już sobie dal spokój, a trup rzeczywiście „ zapachniał” całemu światu i wtedy na pewno rząd weźmie się do roboty, dokona cudu reformy i wszystko będzie fajnie. Takie myślenie mam za naiwność daleko posuniętą. Ten system jest umierający, ale do zgonu daleko. Mamy za sobą kilkadziesiąt lat PRL, więc wiemy, że Polak potrafi sporo znieść. Większość szpitali i lekarzy też sobie „radzi” nie najgorzej korzystając z hojności pacjentów i firm farmaceutycznych. Zresztą nawet , gdyby system zawalił się totalnie, czy nasz rząd ma klarowna koncepcję na jego uzdrowienie?
Niech Owsiak robi swoje. Tak jak umie.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)