sepia sepia
181
BLOG

Kara śmierci ok?

sepia sepia Polityka Obserwuj notkę 1

  Jak tylko pojawiła się informacja o śmierci Bin Ladena, zastanawiałam się, jak zareaguje  Europa . Bo przecież uznawanie kary śmierci za barbarzyństwo – to nasz powód do dumy i wyższości.  Tymczasem tutaj nie dość, że zabity, to nawet bez wyroku sądu.   Teoretycznie powinniśmy słyszeć zewsząd chór potępiający akcję Amerykanów. Tymczasem nic takiego się nie stało. Nieliczne, nieśmiałe głosy, także w salonie24 , zastanawiające się, czy  bezwzględność terrorystów  zwalnia nas od stosowania naszych standardów prawnych. Co takiego się stało?

 Odpowiedzi są co najmniej dwie:

- być może nasze „cywilizowane” metody to tylko fasada, za którą jesteśmy podobnie krwiożerczy i agresywni jak armia Bin Ladena ( patrz atak na Irak i wojna w Afganistanie)

- być może nasze „cywilizowane” metody postępowania z bandytami okazały się nieskuteczne.

A być może jedno i drugie. Kiedyś sama byłam przeciwniczką kary śmierci, studiowałam przypadki sądowych pomyłek i procedury „uśmiercania”. Ale dzisiaj jestem zdecydowanie zwolenniczką sprawiedliwego wymierzania kary. Sprawiedliwego, czyli adekwatnego do popełnionego czynu. Jeśli ktoś nie waha się pozbawić życia drugiego człowieka, traci tym samym prawo do swojego. Tego wymaga elementarne poczucie sprawiedliwości. Protestujący w tym momencie niech wsłuchają się w swoje odczucia np. przy oglądaniu klasycznego westernu czy zwykłego kryminału. Pozbawienie życia groźnego bandyty przyjmujemy z ulgą i satysfakcją: sprawiedliwości stało się zadość Ale w realnym świecie już ten naturalny odruch tłumimy. Zabicie Bin Ladena ujawnia dokładnie to samo. Chociaż bez sądu i w okolicznościach, których prawdopodobnie do końca poznać nie chcemy, wyeliminowanie sprawcy śmierci kilku tysięcy ludzi, uważamy za sprawiedliwe. Czy o zmianie naszego nastawienia decyduje liczba zabitych? To ślepa uliczka. Bo życie każdego człowieka jest wartością bezcenną.

Z drugiej strony warto popatrzeć na naszą „cywilizację” oczami Bin Ladena. Nasz świat jawił się mu zagrożeniem dla człowieka islamu, czyli człowieka wierzącego w Allacha i Koran. Ameryka, Europa Zachodnia – to kraje, gdzie jego zdaniem Bóg stracił autorytet, ludzie żyją „bezbożnie” i niechętnie traktują muzułmanów. To także kraje, które chcą dominować w świecie i narzucać mu swój styl życia i organizacji państwa. Jeśli uznawał to za zagrożenie dla świata islamu , to z jego punktu widzenia, walczył w słusznej sprawie. Używał metod terrorystycznych, bo takie były skuteczne. Szokowały i zwracały uwagę.  Na wstrzymanym oddechu świat zastanawiał się : dlaczego. Bin Laden to nie był pospolity bandyta, który gwałci i ćwiartuje córkę sąsiada dla chorej satysfakcji albo pieniędzy ( W Polsce takich też nie uśmiercamy tylko „resocjalizujemy”) Cel nie uświęca środków. Nie ma wątpliwości, że zabijał niewinnych ludzi. Za to poniósł sprawiedliwą karę. Ale nie miejmy poczucia wyższości. Nasz świat postępuje   czasem niewiele lepiej. Wojna w Afganistanie czy Iraku- to tylko przykłady pierwsze z brzegu. Nie jesteśmy wcale tacy święci.

sepia
O mnie sepia

otwarta na odmienny punkt widzenia, ciekawa ludzi i zdarzeń, nieustająco zdumiona ogromnym dystansem dzielącym słowa od czynów.Wciąż szukam miejsc, gdzie dyskutując można się "pięknie różnić".Wierzę, że człowiek potrafi być przewidujący i odpowiedzialny, państwo powinno mu w tym pomagać, a nie przeszkadzać nadopiekuńczością.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka