1 lipca w mediach obowiązywał tylko jeden temat- prezydencja. Chociaż jedynie TVP1 zdobyła się na wytłumaczenie ludowi, na czym właściwie ona polega. Polsat samotnie wrzucił kilka innych informacji, w tym kupno Polkomtelu przez Solorza. O przejęciu udziałów Rzepy- milczenie. Trudno się w końcu dziwić. Taka wiadomość to marginalny pikuś w porównaniu z naszą „misją” w Unii. Zwykle nie ulegam spiskowym teoriom dziejów, ale dzisiaj mnie ewidentnie naszło i sobie gdybam i pytam.
Skoro pan Hajdarowicz przejął „Przekrój” i go zmarnował, to znaczy, że nie jest na prostej, tylko „ na zakręcie”. Dlaczego nie inwestuje w tracącą strony i czytelników gazetę? Nie ma pieniędzy? Skąd zatem ma budżet na nowe projekty?
Gdybym miała taki chytry plan rozłożenia „Rzepy” na łopatki tuż przed wyborami , to czy nie wzięłabym kogoś, kto kiepsko sobie radzi w interesach i potrzebuje wsparcia, nie dałabym mu kasy, nie przygotowałabym przejęcia w całkowitej tajemnicy i nie wybrała tak daty, by wszystko odbyło się jak najciszej? Tak sobie gdybam tylko… Przepraszam, ale ta wizja mnie od wczoraj straszy.
Nową gazetę można oczywiście zrobić. Chociaż niełatwo wystartować od nowa. Ale na pewno nie da się tego zrobić do wyborów. Ech, te myśli nieuwiązane!
Lubię Rzepę i czytam chętnie URz ( chociaż tytuł okropny) . Mam prawicowo- wolnościowe poglądy ( nie mylić z PiS). Jednak przeglądam wszystkie gazety bo lubię mieć porównanie. Pomyślcie Drodzy, których tak cieszy wizja upadku Rzepy ( mam nadzieję, że moje wizje to tylko fatamorgana) - czy brak konkurencji poglądów na rynku mediów nie jest zabójczy?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)