Najpierw była dla mnie kosmitą, amatorem, który pcha się w sam środek demonstracji, nie potrafi kontrolować emocji i rozbraja nieporadnością dziennikarską. Ale gdy pojawił się w Kijowie, coś się zmieniło.Naprawdę mi zaimponował. Wcale nie brawurą, co wytykają mu "zabiurkowi" reporterzy", ale sposobem relacji. Wszedł w centrum wydarzeń, między ludzi i barykady. Opisywał i wyjaśniałmachając ręakmi i kierując oko kamery w interesujące miejsca. Nadal reagował emocjonalnie, np. gdy krzyczał do berkutowca, dlaczego bije swoich. Ale byłam mu wdzięczna, bo w tym momencie sama chciałam zrozumieć absurd bratobójczej walki. Maślankiewicza znowu wyśmiano, ale on dalej robił swoje. Wyjaśniał, jak działa Majdan, wchodził do budynków i na barykady. I stało się coś niezwykłego. To on narzucił styl. Od wczoraj TVP nadaje z Kijowa. Ale odmiennie. Jakby bardziej "maślankiewiczowsko". Tadla prowadzi wiadmości ze szpitala polowego, a Maria Stepan biega z operatorem po mieście. A przecież to niebezpieczne. Wcześniej krzyczano, że Maślankiewicz to idiota, bo po co się tak narażać. A ja widzę, że takich "idiotow" przybywa. Epidemia? Głupota? Nie. Zwyczajne dziennikarstwo, Takie jakie powinno być. Czyli blisko wydarzeń.Maślankiewicz brawo! Czapki z głów!
287
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)