adam kadmon adam kadmon
48
BLOG

PRZYBYWAJCIE !

adam kadmon adam kadmon Kultura Obserwuj notkę 1

                      jEST PIĘKNIE. Wiosna zawitała ciepłem w Dolinę Parsęty,moja W. potruchtała wsadzać brakujące kwiecie w rabaty i skalniak,z nadzieją,że nie pomarzną nocą,a nocki wciąż zimne tu mamy.  Mieszkamy w dużym domu z białej cegły. Ma ponad sto lat; sam w sobie jest zimny,więc wieczorami mus dogrzewać się, a że blisko połowa domu ma 3,60 m wysokości, więc i hajcowanie jak się patrzy.

                Dolina Paręty to miejsce ciekawe. Położona opodal Wału Pomorskiego,bujna lasami,zamieszkała przez gminy ludnościowo nieliczne.

 I pozbawiona większości atrakcji, z jakimi kojarzą się pobliskie pojezierza. Tylko Parsęta, jej dopływy i małe śródleśne zbiorniki o czystych wodach,gdzie i raki bytują. Kraj stary. Są tu ślady bytowania wielu nacji : miejscowe muzeum w Sz. pełne jest dowodów materialnych, pokazujących, jak ta jałowa w końcu ziemia, potrafiła przytulać do siebie  wielu ludzi z wielu epok. Tu są,albo bywały do niedawna starożytne kamienie milowe, krzyże pokutne, wzniesienia i domeny przysypane piachem, zarośnięte lasem, wewnątrz których ongiś tętniło życie. Opodal Czaplinka, miejsca ważnej komandorii rycerskiej Joannitów, stoi potargana czasem i historią- twierdza Stary Drahim. Miejsce jednego  z niewielu polskich starostw wojskowych, które polskim ostało się aż do II-go rozbioru. Jeszcze bliżej, w  obszarze już miejskim Sz., było  miejsce zwane MARIENTRON,w którym jako ambona, służył powóz tryumfalny Jana III-go. Tu też, jako jeden z niewielu, ostał się posąg kamiennego bóstwa dawnych Słowian, zwany Belbukiem. Tu powstają , wbrew wszelkim przeciwnościom, najlepsze ,polskie miody. Wciąż,w odróżnieniu od zagranicznych, bez dotacji. I tu  wolno,ale systematycznie, odtwarza się winorośl środkowopomorską, znaną jeszcze z przedwojennych hodowli niemieckich. Bohaterka jednego z naszych narodowych eposów -  LILLA WENEDA, pochodziła stąd. Ludność napływowa, germańska, nazywała jeszcze w XIX wieku, warstwę tubylczą - Wenedami. I działał tu także w pierwszej połowie XIX wieku pewien nauczyciel, Niemiec, który złotymi zgłoskami zapisał się jako autorytet naszej Komisji Edukacji Narodowej,a który póżniej, już jako dyrektor miejscowego liceum, przetłumaczył i wydał modlitewnik dla autochtonów - w języku wenedyjskim. A co to był za język ?  To był dawny kaszubski,dziś uważany zaledwie za gwarę, w najlepszym razie - za dialekt.

                      25 lat temu,w ramach tzw. emigracji wewnętrznej, zajęlismy z moją W. opuszczone siedliszcze;ludzie za chlebem, na Śląśko pojechali. Po tylu latach, nawet nie sądziłem,że to napiszę : zmęczeni, skostnieni, zaganiani,zahukani,do bólu wypełnieni gonitwami szczurów i hałasem - przybywajcie, jeśli trochę macie grosiwa.

             Znajdą się miejsca i dla was.    Pozdrawiam.

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura