Czytam. Podziwiam erystykę, wdzięk, humor, sarkazm,głębię wywodów. Dosadność, dorzeczność, intelekt, brawurę, siłę argumentów i argumenty siły. Jestem pod wrażeniem. Często,być może zbyt - czuję się wręcz - oniemiały . Odnoszę wrażenie,że zamiast byłych dzieci, otacza mnie krąg Aten w pełnej zbroi, WyskikniaWSZYCH z boleściwej głowy Zeusa. Od razu mądrych,rzeczowych,zbudowanych mocą ducha i intelektu.
Kim, u diabła byliście ? Za dnia i nocą, w wieku lat paru, parunastu, w opresyjnym systemie rodzicielsko-szkolno-środowiskowym ? Ile dla Was znaczyło starsze rodzeństwo, młodsze, wasze zasmarkane i pojedyńcze jak zaraza - JEDYNACTWO ? Kim byli dla Was rodzice; w czasach generalnie mniej zabieganych i pogubionych, niż dziś ? Co zrobiła Wam szkoła; ta pierwsza, ta ostatnia,Wasi przyjaciele i konkurenci w edukacji ? Jak staliście się tymi, kim jesteście teraz, kim zapewne - będziecie niebawem ? Czujecie CZAS ? Jego nerw, upływ, meandry,uchyłki ? Taniec życia. Nawet nie zechcę opowiedzieć o tym, z czym mi się kojarzy; z jakim rytmem,melodią, finałem,bo FINAL znany, cała reszta, to swoboda wyboru, minus okolicznoiści.
Jacy byłiście : WY, stanowiący trzon tego Salonu, umyślnie nie wymieniani przeze mnie, by nie pominąć nikogo istotnego, jacy byłiście, WY - LUDZIE, ukryci za nickami, przybranymi hasłami, symbolami słów , hasłami ad rem, jacy byliście, do 16-go roku życia, nim krok rzucił się Wam na mózg, a mózg odpowiedział w kroku ?
Jakimi byliście dziećmi; opowiedz nam/sobie o tym, nim stałeś / stałaś się na tyle dorosły/ła/,aby dziś się TUTAJ starzeć i swoimi miamzmaty, strzelać dokoła, aż utrafisz w podobną, poranioną duszę. Bo,co jasne jak Słońce, nie wzięłiśmy się z pustki. Opowiedz nam, jak wczoraj opowiadał - jakże szczerze - Jan Herman. Gdy opowiesz, opowieściom nie będzie końca; wszak ludzką jesteśmy rodziną. W osiemnastym pokoleniu, ściśle spokrewnieni ze sobą,nawet z chłopakami od Starozakonnych i wojami królowej Saby.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)