W obszarach bytownia, okupowanych przez drogie nasze Panie, dość łatwo,w zgiełku i tumulcie, odkryć ministerki, wojewodne, dyrektorki generalne i gabinetowe, akuszerki, kominiarki,kunktatorki, fryzjerki, dyktatorki, motolotniarki, oficerki i agentki powabne. A także powabne mniej.
Wynika z powyższego, że Panie, korzystając z pełni praw wszelakich,są tymi, którymi pragną być, z wyłączeniem matek licznego potomstwa, bo to zawód niszowy.
Jeśli nie jest to teza do udowodnienia, jeno fakt, to niby skąd, niczym diabeł z pudełka, pojawiły się parytety ? Przecież, biorąc na logikę, kobieta polska jako Człowiek, korzysta z tylu praw ludzkich i obywatelskich, z ilu tylko potrafi. I udżwignie.
Parytet zatem, to nadużycie, gruba przesada i niefart, bo dyskryminuje rodzaj męski. A może to on - niszowy ? Z uwagi na powyższe, trzeba poniżej stanowczym dictum , podnieść problem niedoreprezentacji mańkutów, garbatych, dyslektyków, cyklistów i abstynentów.
Widzę tedy, wyłupiastymi oczyma wyobrażni, następny parlament - ów, za cztery kolejne, stracone lata. Zgromadzenie pełne garbatych mańkutek, dyslektycznych cyklistek, dyrektorek motolotniarstwa , agentek w kominiarkach, którym przewodzą kunktatorki w oficerkach ; wszystkie żerujące na zdrowym ciele ubogiej niedoreprezentacji gejów i lesbijek.
Powyższe dedykuję mojemu nowemu antyfanowi, miłemu Panu Staśkowi z okolycy.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)