Śnił mi się o poranku sen realny, jak piersiówka umieszczona tam, gdzie Kaczyński nosi pistolet. Śniła mi się Polska w superprojekcji : kraj nowożytny, bogaty, polipłciowy , antyklerykalny,obywatelski, społeczny i tak jakoś ślicznie poukładany, że zrobiło mi się mdło. To mdliła mnie rzeczywistość wg moich marzeń. Gestem zniecierpliwienia odsunąłem od siebie czyszczącego moje buty alumna i zadzwoniłem.
Tak, tak ! Jest jeszcze kraj potrzebujący niczym kania dżdżu, takiego jak ja ! Mądrego profesjonalisty o sercu czystym i wytrawnym, umyśle wielkim i wszechstronnym, o woli niezłomnej i wizji uniwersalnej. Natychmiast podjąłem jedynie słuszną decyzję. I nie zatrzyma nie nawet Donek !
Burkina Faso czeka.


Komentarze
Pokaż komentarze