Jest 21.35. Wiatr chwilowo cichnie, aby ponownie uderzać. Porywy są okropne,słyszę jęk dachu, drzewa okoliczne gną się, migoce światło. W dobudówkę,w której mam kotłownię, bez przerwy uderzają drobne przedmioty : jakieś smieci z okolicy, drobne gałęzie, unosi się niewidoczny w ciemności - tumam kurzu. Część latarń ulicznych nie działa. Mieszkam w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła obsadzonego wiekowymi lipami. Jeśli któraś się ułamie, jak nic trafi w nasz 115-letni dom.Odbieramy co chwila telefony od wystraszonej rodziny; w najbliższej okolicy to samo. Większość naszej trakcji elektrycznej biegnie wśród lasu. Przecinką. Ale wkoło niej są też wielkie drzewa. Może w każdej chwili dojść do poważnej awarii, więc nie wiem, czy uda mi się skończyc tę notkę. Niebo całkowicie zasnute. Wszystko wyje... muszę wyjść , sprawdzić pozostałe budynki posesji..
557
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (25)