ADAMOWA ŻONA128
ADAMOWA ŻONA128
adam kadmon adam kadmon
425
BLOG

MÓJ 13 GRUDNIA

adam kadmon adam kadmon Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 6

                                                   PAMIĘĆ NASZA BYWA ZAWODNA.  Ale fakty, już nie.                                                                                                                                               13-go grudnia roku pamiętnego , była niedziela  podobnie jak dziś, toteż wszystko zaczęło się od  potwornie wkurzonych dzieci. Nie było Teleranka, nie było niczego; za oknami padał śnieg, w  telewizorze też. Odebraliśmy z żoną to wszystko , jako sygnał poważnej awarii, brakło tylko  popularnej   wtedy jeszcze - planszy  przepraszającej.

                                                    Żona ubrała ciepło Agatę i poszliśmy na sanki.  Za miastem, nad brzegiem jeziora wznosi się wyniosły pagór,  zwany Górą Bismarcka, na niej  wieża widokowa , o imieniu kanclerza,a jakże.   Mrowie dzieciaków z rodzicami, sanki, sanki, jazda, hej !...     Nie pamiętam komentarzy, rozmów, wygląda, że  nikt niczego jeszcze  nie przeczuwał.

                                                Wracaliśmy po godzinie, córka miała  przecież dopiero 3 latka : o przeziębienie  tak łatwo.  Skróciłem drogę do naszego, kolejarskiego osiedla, przez  plac Przyjażni.  Na placu stał  prosty, jak prosta jest  ruska dusza, pomnik  gierojów  Czerwonej  Armii, Pilnował go  wojskowy skot, jeszcze jakiś  samochód, dwa  rozpalone  koksowniki, a przy nich kilku  zziębniętych wojaków w  kufajkach zacierało dłonie.      Ktoś powiedział :  -  To chyba jakieś   ćwiczenia mają,  co ? -

                                              Parę osób śmiało się i współczuło, na przemian, pytało, czy coś ciepłego  te chłopaki jadły.        Poszliśmy do domu. Żona włączyła  telewizor i powiedziała : -  ZOBACZ TO. -                        I zobaczyłem tego  człowieka w mundurze , i usłyszałem, co on gada.    Poczułem się , jak w  raptem odrealnionym świecie.  To było absurdalne, nierzeczywiste, niedorzeczne,  nie mieściło się w głowie.    Wyszedłem przed dom; mieszkaliśmy przy wewnętrznej , osiedlowej uliczce. Wszyscy się znali.  Kupa   kobiet i  kilku facetów szwargotało zawzięcie. Podeszła  żona milicjanta, mieszkającego przy tej uliczce.   Rozejrzała  sie dokoła i powiedziała :  -   LEPIEJ IDŻCIE DO DOMU.  NIE  STÓJCIE TU. -

                                                            -  Staszek - powiedziałem do sąsiada z góry -  to jakieś jaja, czy rzeczywiście mamy wojnę ?

           -  Ano, wygląda , że mamy.  Wojnę władzy  ludowej z ludem,  Jezu ! -

                           Ps :  Dziś  w ABSURDALNYM  LECHISTANIE  piszą :  niezawodny Jan Herman, Alex Disease,  Weronka, Sowiniec, Vic-Thor, Eryk Wiking, młodziutki bloger Damian Mateusz Fiołek, STOPS, Piotruśpan. Serdecznie zapraszam , pięknie polecam..   Czytającym pozdrowienia; wszystkiego dobrego.

 

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura