Pomyślałem,być może naiwnie, bo i wiek wskazuje na początek wtórnego infantylizmu, że może warto zadać pytanie, zwłaszcza w końcu roku pełnego różności , o to, kto właściwie przychodzi do tego miejsca,do Salonu 24. Kto to jest ? Ten,ta, których kreacje netowe, w zależności od osobistego wrażenia, odbieramy żle, dobrze, obojętnie, frustrująco. Kim są, kim jesteśmy, jakie głębsze powody decydują o tym, co i jak eksponujemy tutaj,czego i w jaki sposób dowodzimy, i najważniejsze - po co.
Kto tu przychodzi, regularnie, z poczuciem powinności, ba - nawet misji ?
Z czegoś się składamy; ten bagaż doświadczeń, biografia, poplątane z innymi losami nasze ścieżki, sukcesy, porażki , niepowodzenia skwitowane wzruszeniem ramion i dookreśleniem, że w zasadzie jestem prawie zadowolony (a). Utajony spis miejsc słusznie zapomnianych : wstydliwych, rozpaczliwych, czasem okrutnych i nie do uniesienia, domen mizerii ducha,ale i tych, wciąż pełnych pozytywnego myślenia. Najbardziej - o sobie.
Więc kto tutaj jest ? My sami, czy nasze ubrania? Uniformy, które ktoś nam skroił , uszył i wtłoczył do nich,a my - tak pięknie akurat się składa - wpasowaliśmy do nich. Aż zrośliśmy się i stali - być może - jednością, na ile prawdziwą, na ile tylko wytrwale prawdopodobną. Na tyle,że atrakcyjną. Dla nas ?
Może dobrze byłoby się dowiedzieć, co też o tym myślą inne manekiny, OH SORRY, inni,tacy jak my.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)