Przecież tak może się nam wydarzyć : oto spłonął dom twego wroga; troje dzieci na chodniku, gorączkowe narady, co tu zrobić, jakieś świeżo WEZWANE i nie wiadomo, na ile trzeżwe- lokalne centrum kryzysowe. A tu zima akurat ! I co, będziesz, z takim jakimś nieśmiałym zainteresowniem , oglądał, jak to się kotłuje opodal ciebie : gość, którego nienawidzisz, a może nawet skrycie myślałeś, czy i kiedy się spali, jego żona po świeżym połogu i to,co najgorze - jego gadatliwa, wrzaskliwa teściowa, co to nie raz zalazła ci za skórę. I co, koniec końców, zrobisz ? Będziesz przyglądał się z satysfakcją, jak tam miotają się na dole, jak śnieg zasypuje ślady na trotuarze, jak wyciągają z pogorzeliska nieliczne ,ocalone sprzęty i inne drobiazgi. Będziesz w milczeniu obserwował, jak dogaszają płomienie, a smród spalenizny dotrze do twoich nozdrzy. To się zdarzy za dwie - trzy godziny, gdy odświeżony, ogolony, odświętnie ubrany,czekasz na przysłowiową, pierwszą gwiazdkę. Stół zastawiony wedle tradycji : ty, żona, ostatnie nieletnie dziecię i jeden pusty pokój, po latorośli, która już z gniazda wyleciała. A stół, piękny,dębowy, bez jednego ćwieka, owalny na osiem osób. Można dostawć TYLKO jedno krzesło. Nawet zydelek. Bo i twoje niemowlę było ongiś w kołysce. Świeżo narodzone. Patrzysz właśnie, jak tam ssie smoka. Patrz; masz cud w domu,a kolejny,wedle twojego uznania - za oknem.
Wesołych Świąt !




Komentarze
Pokaż komentarze (8)