Problem mam. Egzystencjalny,chociaż nie o moją tu biega egzystencję. Problem na imię ma JULITA. Lat 29, nie więcej, wzrostu sł\usznego, bo na oko , tak z 178 cm, wagi oscylującej w granicy 60 kg, kształtów w ogóle nieszpetnych, aparycji, że i owszem, rozumu rozwiniętego na tyle , że i szkoły pokończyła, i w mechanice komputerowej ponadzdolna, ani ślepa, chroma, czy problemowa. Jest zatem osobą płci nadobnej, która wg. powszechnej standaryzacji, wszystko ma w dobrym gatunku, na swoim miejscu, a na dodatek, jeszcze kilkanaście dochodowych hektarów. Ponadto, co jest mniej ważne, zatrudnia się u mnie od lat kilku, w charakterze sprzedawcy-kasjera; ergo - liczyć też umie.
Tę pannę radbym posłać zamąż, bo się tylko marnuje, w środowisku, w którym kandydatów do żeniaczki brakuje, bo wpierw trzeba albo się rozwieść, albo wytrzeżwieć.
Ostrzegam,że jest to poważna oferta,za którą stoi moja osobista życzliwość oraz przekonanie, że gdzie jak gdzie, to w necie zawsze kto szuka,ten znajdzie i rad będzie. Zatem towarzyszki i towarzysze niedoli salonowej/forumowej, jeśli ktoś o tej porze, ma jeszcze na zbyciu egzemplarz singla męskiego,a chce go dobrze urządzić, ten niech się ze mną komunikuje na priva. Wtedy bowiem wskażę dalszą ścieżkę postępowania, nieuchronnie prowadzącą do FB, gdzie wymieniona Julita swój profil już ma.
Aby też była jasność , niczym iluminacja w remizie strażackiej : osobiście przypilnuję, aby nie szukać mi tu przygód , czy inszych sexberewerii. Panna jest na POWAŻNYM wydaniu. Zrozumiano ?


Komentarze
Pokaż komentarze (22)