.... oczywiście, mając mgławicowe pojęcie
o miłości bliżniego.
Jeśli jednak, aczkolwiek nie, to przyznaj,
że jest to być może nadzwyczajny stan
naszej empatii człowieczej
w zdumienie wprowadzającej
z reguły
nas siebie
poniekąd.
Kochać kogoś bezwzględnie,
za nic, bez wyrażnego powodu,
że jest.......
A chociaż jest , to bez naszej ku niemu
summy uczuć, jest go
jakoby mniej.
Więc z serdecznego uczucia,
TUSKU ODEJDŻ.
Mógłbyś odejść gdziekolwiek,
oraz gdzie oczy poniosą
lecz najlepiej szukać miejsc,
gdzie słońce jak w Andach,
gdzie trawa zielona,
upojnie opar PR-u
unosi się giętki,
jakże lepszy od tego
którym Cię osaczono,
dokąd nie dotrze
z moczarów, szuwarów
grząskiej utopii
upierdliwy klangor bonich rasiów.
Tam, w zgodzie z naturą wszechrzeczy
oleum na myśl lotną
spożyjesz wedle chciejstwa.
Albowiem z gromady bladej,
ku Olimpowi Wielkiej Polityki,
ciągnie Cię natura.
Być mężem stanu przwznaczono Tobie.
Więc, do jasnej cholery,
zrób nareszcie cokolwiek,
aby Tobie stawiano pomniki.
Bodaj jeden rozwiąż dylemat,
bodaj trzy załatw sprawy
do końca,
bowiem, gdy Cię odbieży pawlak,
w palikotną sposobność
popadniesz na amen.
Odejdż Tusku na bok,
a odpocznij sobie.
Od urlopu weż urlop.
Lirykę tę rzewną, chętnie zadedykowałbym komuś. Oczekuję chyżych sugestii i propozycji. Tak ? ( zajumali mi literkę z z kreseczką,więc ż pojawia się przeciągle,a złośliwie... )




Komentarze
Pokaż komentarze (2)