Mam tu na myśli innych, nie nas. Bo my,w co nie wątpię, możemy poczuć się przereklamowani - zwłaszcza we własnych oczach. Niektórzy z nas są nawet głęboko przekonani o swojej niezwykłości,ba - niewątpliwym posłannictwie. Jak Ścios. Jednak przechodzimy obok, mijamy obojętnie innych ludzi. Nawet nie próbując dostrzec czegokolwiek, poza miejscem, które zajmują na chodniku. Nie stykamy się już spojrzeniami , mimowolny uśmiech życzliwej akceptacji czy pozdrowienia, wywołuje w nas popłoch. Co się z nami porobiło, że tacyśmy atrakcyjni stali się - przede wszystkim dla siebie ? Takie to czasy ? E, tam.
Skalę samozachwytu i minoderii, ujawniło wczorajsze żegnanie się blogerki gini z S-24. Nie ostatnie, zapewne.
A ja się was pytam, o towarzysze niedoli forumowej ( albo i doli ) , kto z nas przyszedł tu z inspiracji zewnętrznej, np. kierowany miłością, zachwytem , tą jakże pogardzaną ostatnio chemią między człowiekiem, a jego piękniejszym rodzajem ? Tak mnie jakoś naszło w przeddzień 8-go Marca. Proszę ?




Komentarze
Pokaż komentarze (11)