... KONIEC CYWILIZACJI KAŻDEGO CZŁOWIEKA ?
Angielski uczony, Thomas
Hills, uraczył opinię publiczną wieścią,że na podstawie jego badań, popartych podobnymi - jakichś Helwetów wymownych, mądrzy bardziej, to już nie będziemy. Hills dowodzi, że nasz mózg osiągnął apogeum nasycenia , więc im dalej, tym gorzej. Próbując przeskoczyć problem , głupszymi zostaniemy, nigdy odwrotnie.
W jakimś momencie historii, musiały to samo pomyśleć uczone pitekantropy i wyginęły, dowodząc słuszności poglądu.
Oczywiście , można tu posiłkować uczonego Hillsa, wskazując na popkulturę, będącą w zbyt wielu wypadkach ofertą intelektualnych sierot , dla potomków jednego, zbuntowanego pitekantropa, który nic nie słysząc z nowinek, przetrwał. Ale sprawy to nie wyczerpuje, bo co z MENSĄ ? Otóż istnienie Mensy, a zwłaszcza jej członków i członkiń, jakoś potwierdza, iż mimo oczywistej elitarności, a może dzięki niej, można w skali globu wygenerować całkiem potężną gromadę , zaprzeczającą swoim istnieniem tezie uczonego Hillsa.
Bardzo dawno temu, że aż Lem to potwierdzał, powstał nieżle wykoncypowany pogląd, jakoby w skali Universum, cywilizacje dzielą się na podprogowe, do których należymy my, potem progowe, infiltrujące Kosmos w obrębie gwiazdy rodzimej i najbliższych, oraz nadprogowe, metagalaktyczne, zdolne do wszystkiego, w tym do geo i astroinżynierii. Te ostatnie, rozsiewające się w przestrzeni i czasie, w charakterze superinteligentnej panspermii , mogły moczyć paluchy w powstaniu tego czegoś, na trzeciej planecie od Słońca.
Jeśli więc przyjąć za "dobrą " monetę twierdzenia Hillsa, to mamy nielichy klops i to Drodzy moi - bez kapusty.
Żródło wyjściowe - PAP



Komentarze
Pokaż komentarze (7)