Gdy pojawiłem się tutaj, w S-24, była to wyprawa w nieznane. Portal już cieszył się określoną opinią, a ja we własnym środowisku - opinią snoba i moralnika. Pouczałem w innych rewirach netu, innych ludzi; niektórzy, najmniej dwie tutaj osoby, pamiętają. Mowa o forum DGP,skąd w końcu odszedłem, zupełnie z resztą, niedawno. Czyli byłem gościem z manią. Tu, sorry, czułem się żle : pozbawiony dotychczasowego zaplecza, wyobcowany i nie bardzo wiadomo co robić.
Trochę pomogła , pamiętasz, afera z KATARYNĄ, w Dzienniku. Byłem jedną z pięciu osób, do których na pożegnanie, napisał ustępujący pod ciężarem sprawy, Krasowski : " pocałujcie mnie w d...". Tak było. A potem, już tylko gorzej ; forum połączonego DGP chamiało, trollowało na potęgę, a gazeta zarabiała i na tym. Zarabiała na gównie, bo na marginesach forumowych " dyskusji ", reklamy leciały non stop i lecą nadal. Nawet, gdy obrażano ciebie i twoją rodzinę. Gdy z NK sciągano za pomocą trzecich osób zdjęcia twoje i najbliższych, po to, aby je poddawać obelżywym, podłym fotomontażom. Gdy protestowałeś w redakcji, reakcja musiała być : banowano - ciebie.
Koniec końców, pożegnałem się z tamtym środowiskiem nieodwołalnie, ponad półtora roku temu. Od tej pory, moja aktywność, obecność w Salonie , wzrosła. A jestem tu już cztery lata. Minęły właśnie w pierwszej dekadzie marca. I dotąd zastanawiam się, czy moje zaangażowanie w obronę Kataryny miało sens. Wiem, że zadziałał nie oczywisty, owczy pęd , ale autentyczna solidarność ludzi netu. Ta sama, którą widzieliśmy ostatnio vs ACTA.
Jestem tu cztery lata, a S-24 jakiś czas temu ukończył lat pięć. Tutaj spowszedniałem samemu sobie, a Salon mnie. I mam ochotę odejść, bo męczy mnie przewidywalność SG. Bo wścieka mnie znikoma kreatywność tutejszych ludzi. Bo widzę i nie pochwalam rzeczy i wypowiedzi wtórnych, podkradania tematów i pomysłów, małpowania nicków, aby tylko zadziałała magia odsłon. Głupota i próżność.
Moglibyśmy tu zainicjować i wykreować wielkie wydarzenia - na początek może - rewolucję konserwatywną. Nie dla sztandarów, historii, sentymentów, ale dla dzieci. Aby były,by były Polakami i zasypywały dół demograficzny. Pewne, że nie pozostawi się ich samym sobie, że czeka je dobra edukacja, dobra praca, jasne prespektywy i państwo przyjazne na wyciągniećie dłoni; nigdy - policyjnej pały. Czy było tu coś takiego, czy pociągnięto temat, czy zebrano ludzi dla nich samych, a nie pomysłodawców ?
Trochę boli, gdy uświadomić sobie, jak duży i niewykorzystany potencjał tutaj przesypia. Szkoda, ponieważ jest właśnie okazja by przestać gadać, a zacząć działać. Ale kto to ma robić ? Ja ? I'm sorry....



Komentarze
Pokaż komentarze (7)