" Teatr uczy nas żyć , życie nas uczy udawać " , śpiewa Zbigniew Wodecki. Tak jest właśnie;obdzielamy się rolami, epizodami, gagami - na śmierć i życie. Teatr przeniósł się do naszych wnętrzy , upozorował nam kreacje na miarę naszych talentów i instynktów, przeto odgrywamy wszystko to co się nam przydarzy, na wiele różnych sposobów, chociaż na jedno kopyto, bośmy oto w TYM teatrze, wszyscy bez wyjątku, amatorzy są.
Teatr prawdziwy rodzi się zawsze z talentu, z geniuszu, z pracy i metody. Nigdy nie istnieje, jako zjawisko niepełnie , czy ułomne. Wtedy stanowi erzatz, namiastkę. Nie ma teatru bez aktora , który w jakimś momencie wyraża ciebie, twoje emocje, twój śmiech i płacz ,ale nie ma też teatru bez ciebie, twojej aktywnej obecności. Nie tylko jesteś konsumentem , biernym odbiorcą; gdy tak się dzieje, teatr jest martwy. Widzisz więc, co się dzieje, gdy emocjonalnie współpracujesz, koegzystujesz z aktorem i treścią, którą ci przekazuje ; ten teatr żyje. Dzięki interakcji prostej, naturalnej, często jakże żywiołowej. Taki teatr kocham.
Mamy też teatr gabinetowy, salonowy, systemowy ; teatrzyk władzy. Z kukiełkami, animatorami za kurtyną i niemal bez wyjątku - z Poliszynelem, który wszystko... wie. Najciekawsze sceny - w Sejmie. Tam nawet recenzenci operują teatralnymi pojęciami, a aktorzy - lepiej lub gorzej - imitują przeróżne dżwięki, małpują raz dramat, raz comedia dell arte , a innym razem farsę uliczną, że jeno boki zrywać. Ach, te gesty, te przewracanie oczami, owa klaka posłuszna i niezawodna. Ale to jednak i tylko, niezależnie od czegokolwiek najistotniejszego , kabaret marny, bo także amatorski jest.
Dzisiaj, w Dniu Teatru, życzmy jego PRAWDZIWYM AKTOROM ( może z wyłączeniem tasiemcowych celebrytów ? ) , wielkich ról na SCENIE i niemniejszych wzruszeń na zawsze pełnej, wiernej widowni. Wszystkiego najlepszego, najpiękniejszego.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)