Stwierdzenie pierwszego akapitu : nie chodzi o chemię, feromony, godowe tańce, progeniturę ... i takie tam. Nie chodzi o fetysze rodem z prakultury, sztampę zachowań,szablony wedle których, jest tak, a tak. Nie jest. Nie jestem kalką kogoś. Ktoś inny, nie powiela moich zachowań. Owszem, powiela statystyka. Ślubów, rozwodów, pierwszorzędnych arcydraństw w obrębie RODZINY.
Popełniamy czynności, takie, nie inne. Sukces w miłości czasem równoważny jest sukcesowi w biznesie. Kocham cię na zabój, a jeszcze bardziej,że dzięki tobie mogę to i owo, że to wszystko OWO kosztuje dzięki tobie mniej. A to oznacza, że dzięki tobie, możemy więcej.
Kapitał miłości, z przewagą kapitału. Imię jego - kalkulacja. Odpowiadamy sobie w obliczu danej nam rzeczywistości, czy opłaca się nam KOCHAĆ.
A serce, ten żałosny mięsień, można rewitalizować ? Ach poezja, erotyka, jednak , per saldo - chemia. Nie, nie jesteśmy zwierzętami. Jesteśmy koroną stworzenia. Dodane do dodanego, czyni kapitał. Takie czasy; kapitalizm miłości. Jeśli coś nie zagra : poszło wont ! Razem z progeniturą, w końcu to tylko koszt zbliżenia. Powinno się ubezpieczać od zgrozy alimentów.
Powie po latach : taki byłem dumny, szczęśliwy, napalony. Przyszłaś, pamiętasz, w tej sukience. Widziałem przez nią całą obietnicę twojej miłości. A ty ? Ty koniecznie musiałaś zapłacić połowę rachunku. Upokorzyłaś mnie. Tak się nie robi. Jak wszystko dzielić przez pół, to wszystko. Dziś kocham cię połowicznie, a w drugiej połowie martwię się, czy mnie na to stać.
Gdybym mógł cofnąć czas, podchodząc do ciebie, pozwoliłbym, abyś na własne ryzyko - zrobiła pierwszy krok. Byłoby to równie uczciwe, jak opowieść o naszej MIŁOŚCI.
Zaledwie tylko - z innego horyzontu wydarzeń.
Lecz to jedynie literatura. Na dziś.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)