Za komuny nie było okien i klatek, w których zabrakłoby flag, chorągiewek, proporczyków. O portretach nie wspomnę. W Wolnej ( wolnej ?) Ojczyżnie, w narodzie ujawniło się skapstwo i prywata. Na chałupach ludzie wieszają , co tylko im w duszy gra, ale do barw narodowych, coś im daleko. Co innego kibice, bo ci, to z natury, na głowach i obliczach patriotyczni są. Czasem, aż do absurdu !
Nie róbmy z siebie wieśniaków-czereśniaków, dla których przywiązanie do barwy, to niepotrzebny luksus. Na Zachodzie normą jest, że przed lada domeczkiem z ogródkiem, jest trwała obsada dla flag, czasem nawet w postaci trzech masztów. Czemu trzech ? Bo, gdy doń przyjedziesz, wiesza wpierw twoją , potem unijną, na końcu własną. Oni już przywykli i popierają swój rodzimy przemysl flagowy. Norma.
U nas, cokolwiek - nie.
Bądżmy patriotami pozawerbalnie. I nie kupujmy zestawu flag made in China. Też mamy swój tematyczny przemysł; rachityczny, ale swój. Nawet w necie znajdziesz.
Ps : Oczywiście, ja nic nie mówiłem o tym,że w celu egzekwowania święta, należy czym prędzej, powołać gabinetowo-parlamentarny zespół specjalnej troski. I wyposażyć wiadome służby z drabami miejsko-gminnymi w forpoczcie , w dodatkowe uprawnienia. Co to, to nie.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)