Mój nędzny umysł nie jest zdolny do zdefiniowania słowa KOKO, używnego w przyśpiewce ludowej przez artystki znad Buga (?). Za Buga nie rozumiem, o co chodzi z tym KOKO. Gdy babulinka śpiewała PIEJO KURIY, PIEJO, to wiadomo chociaż było, że NI MAJO KOGUTA. A tu to KOKO, mierzy wysoko; ale - do nagłego wyzwolenia Tymoszenko z biezopasnosti, co to jest ? O co kaman ?
Ta Tymoszenko i to KOKO, wrzucone w salonowy tygiel, dało taki melanż, że ja proszę uprzejmie , wybywam, dla zdrowotności, stąd...
Ktoś jeszcze pamięta, że do klęski "pomarańczowej rewolucji " , przyczyniła się z wielkim oddaniem, właśnie ta pani, zaś ci, którzy w tamtych dniach, wprost z Polski, "pomarańczarni" w d.. ę bez mydła wchodzili, dziś powinni, także dla zdrowotności - dać sobie siana.
Czego też najserdeczniej życzę. No i jak w tej Polsce nie pić ?


Komentarze
Pokaż komentarze (22)