Dziś, w e w i o s k u , obejdziemy wtorkowe imieniny Heleny. Pod tym imieniem kryje się osoba mojej teściowej. Niewiasty leciwej, z pochodzenia Ormianki. Zlecą się wszyscy osobnicy i osobniczki z rodziny; mam tu na myśli część córek bytujących w Lechistanie, syna teściowej, oraz kogo tam jeszcze przywlecze. Córka Ela nie będzie obecna, bo na stare lata haruje w Szwecji. Córka Stenia nie będzie obecna, bo po wielu poszukiwaniach ( krisznowcy, buddyści i hata-joga), zakotwiczyła się u Jehowitów . Jako nawiedzona "apostołka" nie uznaje spotkań rodzinnych o - jej zdaniem - charakterze parareligijnym. To najmłodsze dziecko mojej teściowej, wychuchane, wydmuchane, traktowane jak jedynaczka, wszak poczęte wiele lat po serii starszego rodzeństwa.
W tym przypadku grillowanie stanie się dla mnie dość przykrym obowiązkiem i żadna woda rozmowna nie zrównoważy nastroju. Dobrze, że teściowa nie pije, bo jest głucha , niestety.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)