W homilii do blogerów ( tych zbuntowanych ? ), pan Janke podzielił troskę wszystkich niezadowolonych, o to,aby poziom S-24 był nadal wysoki. Wysokości poziomu, jako wzorca - nie podano i trudno się dziwić.
Gdy, jeszcze jako Adam128, zauważyłem skromnie, przy okazji fety ostatniego jubileuszu Salonu , że jest to być może uwertura do upadku TEGO miejsca, raczej nie podzielono mojego instynktu. A dziś ? Czy coś się zmieniło, czy postulat jakości tekstów na SG, stał się BARDZIEJ dorzeczny ?
Że ludzie odchodzą i przychodzą, to prawidłowość. Pytanie, co ze sobą przynoszą, z jaką ofertą mamy do czynienia. Wygląda, że tylko z łokciami rozpychającymi się już po paru postach. Salon to kupi ? A kto on zacz, ten Salon ? Był owszem, wyidealizowanym, może na wyrost, internetowym bytem-schronieniem dla konserwatystów i myśli konserwatywnej - różnego z resztą , autoramentu. Miał estymę; cytowano niektórych i co smaczniejsze kąski. Teraz ? Teraz pytania dotyczą najbliższej przyszłości, już nie tyle marki, co wymiernej wartości rynkowej.
Ludzie odchodzą i ludzie przyjdą. Pytanie, po co.
Mam tu przyjaciela, Jana Hermana.Bardzo osobliwego, bardzo oryginalnego publicystę. Wartego każdej uwagi i zrozumienia. I pieniędzy. Jedynego chyba, a na bank unikalnego, który napisał więcej postów, niż otrzymał komentarzy. Jednak bezwzględnie zasługującego na poważny dyskurs. Jednak Herman, to człek wymagający. Oczekujący, liczący się. Niepokorny i podprądowy. Inteligentny, obdarzony mocą kreacji własnego indywidualnego języka. Oczekujący i liczący się z podobną lub zbliżoną , inteligencją odbiorcy. Dlatego ma wciąż więcej tekstów, niż komentarzy ? No, proszę Państwa !
Nieszczęściem Jana Hermana jest, że nie zabiega o popularność, nie łazi po innych blogach, nie komentuje cudzych, najczęściej wtórnych, powierzchownych treści, nie dba o przychylność braci i sióstr w blogerii. Nie bryluje, nie walczy o klakę, jeno o ratio-pryncypia. Że ma poczucie swojej wartości i jako indywidualista, w dobrym znaczeniu słowa, oczekuje ,że to jemu wyjdą na drogę.Że pojawi się dialog. Za swoje słowa i pomieszczone w nich poglądy, chce odpowiadać sam tak, jak pozwala i nakazuje mu sumienie. Nie jakaś partia, czy koteria. Ktoś tu powinien pomóc, ktoś mógłby sprzyjać, otoczyć delikatną życzliwością.
Napisałem panu Igorowi w komentarzu do wspomnianego kazania na Górze, iż taki jak Herman, przynosi swoim tutaj bytowaniem, zaszczyt Salonowi. Ale mój pisk zaginął między innymi głosy, radymi, że oto Mahomet przybył do pagórka.
Więc, o Mili, co dalej z Salonem24 ?


Komentarze
Pokaż komentarze (13)