Podobnie , jak Michał Leśniewski Od Tutki, człowieka nie znam, być może kojarzę z kimś,ale nie jestem wierzący w przeczucia. Zwłaszcza swoje własne. Można zaryzykować tezę, że niby on, FYM - odpłynął ? Zbyt prosta ? Ale kochamy prostotę.
Ten tekst dzisiejszy, sygnowany szóstą rano, w którym tyle aluzji, chwytów erystycznych, rozedrgany, obciążony podwójnym dnem, demodestrukcyjny , ktoś z nadredakcji, przytomnie-nieprzytomnie, nie cisnął w S G. Przebrzydła robota wobec TAKIEGO publicysty.
FINIS CORONAT OPUS ?
Wszystko możliwe, zwłaszcza zmęczenie materiału, a to materia ludzka.
To nie jest tekst z adresem : do BURACKA OBAMY, do Antoniego M ; biedny ten Maciorewicz. To słowo FYM-a do FYM-a , nikogo więcej ; monolog na oczach gawiedzi. Z akcentem na własną, zasłużoną sławę. Odrobiny narcyzmu nigdy dość.
On, FYM kończąc, od czegoś zacząć musiał. Wysyłanie go do psychiatryka, przez niektórych powzięte, oskarżanie o przeniewierstwo, uważam za nieracjonalne, przedinteligentne, rozpaczliwe i nie na temat.
Nie byłem fanem ONEGO, więc potrzebującym wsparcia, mogę podesłać chusteczki - do wysmarkania się i otarcia łez.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)