Ja, jako były idiota, ćwok, ciemniak, mieszkaniec grajdołka, o którym pieśń narodowa powiada, że tam : "spotkać chłopa - gęba sina, oj nie wraca ci on z kina; taka gmi -i na" ,żle wykształcony staruch, menda społeczna i abnegat ogólnego postępu, z jakąś taką, pewną nieśmiałościa, pragnę zapytać moich Wielce Szanownych Kolegów z Salonu, a co to w ogólności, kurde , jest ta TOLERANCJA.
Bo ja całe życie myslałem, psia krew, cholera i diabli nadali, że TOLERANCA jest przyzwoleniem na istnienie okapi , latimerii, Grasia, Grodzkiej, Biedronia , fraktali i krzywej Gaussa - jeśli już są, co wcale nie znaczy, że od razu i bezrefleksyjnie muszę TO wszystko lubieć, celebrować sympatię do ONEGO, mieć baczenie i stać na straży, iżby ONEMU włos z czegokolwiek nie zleciał.
Oraz, że chcąc być trendy, cool i wporzo, muszę identyfikować się, wspierać i być jak jak krzyżówka Matki Teresy z Dorotą Wellman. No i promować, co sił , aż do wygaśnięcia ostatniej tęczy.
Więc co ze mną, jeśli ja nie chcę ? Wolno mi mieć własne zdanie i być człowiekiem ?
Najpokorniej przepraszam ,że tak durnowato pytam.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)