spotkało się kameralne grono bardzo miłych osób. Było to wczoraj, u Wiejskiej Babki, czyli Julci, rzecz ,jak to bywa, dotyczyła pożegnania lata. Powiadam ; czego tam nie było, jak było miło, przy ognisku, grillowaniu, napojach i śpiewie chóralnym, znakomitej atmosferze i aurze odpowiedniej dla plenerowego spotkania.
Tak. Wielka szkoda,że tam mnie nie było i nie widziałem pięknej Villa B. , w promieniach zachodzącego słońca. Bo dojechałem dopiero dziś w SAMO POŁUDNIE, gdy było już posprzątane i po ptokach. Ale pogadałem sobie z przemiłą blogerką Azalią - przez telefon i w wolnej chwili ustaliłem, że Julcia nareszcie uległa sile preswazji starszego kolegi i powróci, jeśli to będzie tylko możliwe, do wypróbowanego nicka - Wiejska Babka.
I tak powinno być. A o oznakowaniu dróg w tamecznym powiecie szkoda gadać. Wygląda, że Kaszubi mają gdzieś przejezdnych, najważniejsze, że sami jakoś trafiają !


Komentarze
Pokaż komentarze (11)