Bywa, że pochyli się nad tobą cisza. A ty jej jakoś ulegniesz, zapadniesz w nią, w jej aksamitne ramiona. I świat się stłumi, oddzieli grubą warstwą izolacji. Zapłonie światełko; będziesz wiedział, że jest twoje lecz nie na absolutną własność, nie na wyciągnięcie dłoni. Co podpowie wyobrażnia ? Marynarzowi - ognik św. Elma, twojej narracji - robaczek świętojański , komuś przypomni się opowieść o koronie Drzewa Elfów. Bezchmurną nocą,gdy tylko świerszcze , ty i zapach wieczornej rosy. Trzeba mieć ogród.
Trzeba mieć drzewa, dzikie kwiaty, mchy, pnące róże, polne kamienie,strumień który nie wysycha , gwiazdy nad głową ; trzeba mieć w środku siebie bodaj cień fauna i nie zasypiać, kiedy pochyli się nad tobą cisza.
I co z tego, że zostałeś sformatowany , że ukształtowano, wyprofilowano cię tak, byś nie odstawał, a jeśli już wyróżniał się - to miło. Prawda; miło spotkać przemiłego człowieka. I w jego spojrzeniu odnajdywać mój konterfekt.
Kto mnie zaprzedał udanym szablonom ? Kto zdradził mnie, gdy umarła młodość i nastąpił wiek układów i dopasowań , ten czas kompromisu, bo inaczej się nie da ? Dramatis personae tylko wtedy jest dorzecznością, gdy współbrzmi, gdy współgra, kiedy podaje dalej i przyjmuje kolejne. NIE SWOJE.
Cisza jest wrogiem zgiełku ; pozwala przypomnieć sobie, że jeszcze wczoraj powiedział ci psycholingwista, że bynajmniej nie jesteś, nie byłeś i nigdy nie będziesz tym, za którego nade wszystko pragniesz uchodzić. Będziesz , owszem, treścią i obrazem w oczach innych,zapisanym.
Pisownia się zmieni - treść i obraz - nie.
( TO jakaś pociecha, że jesteś też tym, CZYM jest mój /twój/ język ? )
Pochyl się nad własną ciszą, dotknij jej aksamitnej membrany. Być może tuż obok jest dzwonek.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)