Minister d/s równego Traktowania, szalenie poważnie traktując własne obowiązki i uprawnienia, idzie za ciosem.
Zainspirowana ruchami językowymi naszych nowofeministek, postanowiła ( tak nam dziś donoszą w te pędy media), podjąć i nie ustawać w sprawie budowy żeńskich odpowiedników nazw zawodów, bo tak….
Pani Agnieszka Kozłowska-Rajewicz- może kto słyszał tę godność – w ramach określonego budżetu swojego urzędu, będzie skutecznie domagała się od nas, wstrętnych mizogynistycznych samców, respektowania przedsięwziętych ustaleń. Ustaleń wynikłych dzięki współpracy pani MINISTRZYNI , z zaprzyjaznionymi resortami edukacji, pracy i czego tam jeszcze.
Że na ten cel z budżetu, czyli od NASZYCH portmoness, pójdą na to pieniądze, w ramach racjonowania wydatków Państwa, nawet nie wspomnę; bo właśnie wspomniałem.
W odruchu publicysty obywatelskiego, zapodaję niniejszym poniższe propozycje lingwistyczne, do ewentualnego wykorzystania. Za darmo daję, znaczy się, w czynie społecznym. I tak, proszę skupić uwagę Resortu :
agronom – agronimfa,
biurokrata – biurwa,
burżuj – nowobogatka,
celebrans – celebrytka,
doradca – dorada,
elektryk – prądyna,
finansista – portfelina,
garncarz – garotłucznia,
inteligent – roztropina,
kominiarz – kominiarka,
hydraulik – pokrętyna,
marynarz – marynarka,
notariusz - rejentka,
ogrodnik – klombina,
minister – ministra / ministerka / ministrzyni ( to lubię ! ) i tak dalej lub wg. gustu. Poniżej można umieszczać nowe, inne, interesujące i kreatywne propozycje ; pani Agnieszka czeka.
Wszelkiej zdrowotności, w obliczu wyzwań !
Ps : Będą panią Renatkę po trybunałach ciągać ? Za co ?! Paszkwile też trzeba umieć malować. Tak, czy nie ?


Komentarze
Pokaż komentarze (14)