adam kadmon adam kadmon
690
BLOG

BRUNOBOMBER I KONIEC ŚWIATA

adam kadmon adam kadmon Rozmaitości Obserwuj notkę 5

Jazgot o nikczemnym Brunonie K. zszedł na daleki margines wydarzeń. Dokładnie  tak, jakoby go    nie było.  Nim jednak zszedł, ujawniono cele  łotra : chciał przy pomocy   czterech ton trotylu, załadowanych do  dwutonowego transportera, staranować zaporę dosejmową, wpaść na dziedziniec, najbliżej loży prezydenckiej,   zwiać,  aha- odpalić, zwiać i jakoś - tam zdetooooonować.

                                             Zabity miał być  Sejm w większości, prezydent, w całkowitości, marszałkini  Sejmu, jak tylko się da, oraz siedząca pod prezydentem  - elita  PISu-  , do czego sama się przyznała. Jako ma się rozumieć - ofiara POTENCJALNEGO  zamachu.

                                         Mniej istotnymi, okazjonalnymi  ofiarami , miały  być pani Gronkiewicz - Waltz od Ratusza  i pani Olejnik od Telewizorów.

                                         Dla realizacji potwornego zamiaru, łaydak ten i kanalia z pięknego miasta Krakowa, potrzebował żwawej współpracy  grona  agentów tajnych służb, którą uzyskał i które dalej pokierowały nim tak, jak nikt nigdy nie pokierował  terrorystą. Przez chwilę , opinia publiczna zachodziła w głowę, komu  we łbie   ulągł się pomysł zamachu :  doktorowi Brunonowi , w trakcie bywania na  facebooku, czy państwu   agentostwu, przebranemu za - dajmy na to - goły tors  pewnego parlamentarzysty. Na   całe   szczęście, opinia publiczna, po wym. niebezpiecznym zachodzeniu , wróciła.

                                           My , w większości nieomal normalni ludzie, uznaliśmy   rzecz o Brunobomberze,  za  megajajcarską burleskę ; kandydat na polskiego Breivika zapadł się w  żywej niepamięci tabloidów i tylko jeden   Naczelny Lekarz  Lechistanu wie,  w którym zakładzie i z jaką wstępną diagnozą , przechowywany jest. Wszyscy POZOSTALI  aresztowani  wraz  z panem doktorem, na  wolności szykują się do Wigilii.

                                        Lub  - do końca świata.

                            Ponieważ na tapecie wolnych mediów, koniec naszego świata i okolicznych gmin  wzbiera, niczym zamiar  zadęcia w jerychońskie  trąbity..   Tabloidy,  a razem z nimi, gazety zdaje się poważne, omawiają aspekty końcówki : z punktu widzenia historycznego, histerycznego, biblijnego i  wieszczego - lubo  bez stosownych święceń.    I na nic zapewnienia współczesnych  Majów , że im  się tam trochę pokićkało-  na kamiennym kręgu. Wiadomo :  krąg   jak to on - obwód ma ograniczony, równie mocno, jak wyobrażnia  prowincjonalnych sybilli. Sybilli ?

                                          W tym całym zgiełku i rwetesie, nikt jakoś nie  zebrał się w sobie  i nie zadzwonił do jasnowidza Jackowskiego , do  pięknego Człuchowa. Lub bodaj do rzecznika  tamecznego burmistrza, z pytaniem , czy pan wizjoner spokojnie chadza sobie  z miasta na zamek i z powrotem, czy też dawno spakowawszy sakwojaże,  przepadł  gdzieś  w bezpiecznej okolicy, dajmy na to - w królestwie Bhutanu, w Himajalach.  Tyle, jeśli chodzi o  pana zamaszystę i koniec Universum.

 

                                    Ps :  Jedzie do mnie w tej chwili, przyjaciel z b. dawnych lat. Od Krakowa  jedzie, onej miejscowości   koło  Nowej Huty, proszę varsavianistów. Przez  Poznań,  Piłę,  Jastrowie ( "Pierwszy dzień Wolności" Kruczkowskiego ) , Czaplinek  ( ten od Joannitów ) i dalej na Kołobrzeg, w którym  m o j a    Parsęta, wpada do morza.  A że jest zawodowym  psychologiem sądowym, zastanawiam się, jakąż to bombę mi wiezie.

                                              Zdrowych, pogodnych , wesołych Świąt, zaraz po końcu świata !

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości