Mgła gęstym welonem otuliła Dolinę Parsęty. Po niedawnej Wigilii, słychać tylko leniwe, mało wydajne, wiejskie dozorowce. Na drodze, niczym widma , znikają auta poszukiwaczy klina i kontrklina. Ostatni bałwan poddał się parującej ziemi. Po to żeś mi padał przedwczorajszy śniegu, abym taplał się w błocie ?
Akurat dziś ?
Słucham zawodzenia dmuchawy pieca ; znikajace bierwiona zwolniły, bo ciepło jest, jak niezawodne + 8 stopni. Dymi kawa. Tak samo u mnie, jak w polskiej telewizorni, gdzie widać jak na dłoni, że rodzime onagry poszły w lans.
A ja, przecież też muszę pójść tym wczesnym przedpołudniem, do szwagra na wódkę.
( foto-collage autorstwa Kadmonowej, jakby co )


Komentarze
Pokaż komentarze (15)