Niecałe PIĘĆ godzin dzieli nas od nadejścia Nowego Roku. Oby innego, oby lepszego, oby bliższego naszym oczekiwaniom i spełnieniom. Oby nie był nadaremny.
Sto lat temu ludzie też mieli jakieś oczekiwania. Zapewne liczyli na dalszy postęp techniczny, podniecali się rozwojem kinematografii, motoryzacji, przyszłością awiacji. Nie dostrzegali, nie chcieli widzieć wzbierającego, gromadnego szaleństwa państw i narodów. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że oto kończy się belle epoque , że właśnie zaczął się koniec ich znanego świata.
Zapewne , najważniejszym zdawało się , wywalenie na śmietnik tiurniur, gorsetów, skrócenie sukien i Międzynarodówka, jako gwarant ,że oto ludy pracujące , nie skoczą sobie do gardeł. Czas pokazał, że skoczyły i niebawem narodziła się komuna, faszyzm włoski, a symbolem czasu , stały się świeże leje i kratery po bombach. Pewne zaś, niezabite i nie dość okaleczone dzieci, stały się naszymi babuniami i dziadkami
Tamta historia zbiorowego szaleństwa, miała swoje metodyczne jądro : wynikły z konfliktu w jednej rodzinie kilku panujących, cel absolutnej dominacji jednych nad drugimi. Chciwość niepomiarkowana wywołała pierwszą Wielką Wojnę. Bogactwo poszczególnych państw, dawało drugim niepomiarkowanie pożądanie i zawiść tegoż.
My także mamy swoją wyobrażnię, opanowaną poszczególnymi mitami. Jeden - o końcu historii - przeszedł w stan zwarzonego spoczynku : upadek komuny - strukturalny i ideowy , dowiódł, że historia kończyć się nie lubi.
Kolejny mit globalizacji, sprawdził się owszem i zapewne sprawdzi się dalej, w konfrontacji cywilizacji, z których jedna ma za sobą Odrodzenie i postęp , a druga swój renesans buduje właśnie teraz na bazie radykalizacji religijnej i wyzysku dzieci i kobiet. Czy koniec wieku XX-go, nie nastąpił przypadkiem w zamachu na światowe centrum biznesu , w N Y ?
Trzeci, najważniejszy dla nas, mit pomocniczości U E, na naszych oczach wali się w cholerę. Zamiast wspólnoty i empatii między bogatszymi i biedniejszymi, jest wspólnota i pomocniczość , w interesach banków i korporacji.
Gdzieś w tym wszystkim , mieszczą się nasze poszczególne, powikłane losy. Bądżmy szczerzy - losy pyłków na wietrze. Dlatego dbajmy o siebie wzajem, odbudowujmy poszarpane i zanikłe więzi, dostrzeżmy w oczach innego człowieka, nie konkurencję i wrogość lecz bliskość i wspólnotę danych nam dni. W tym czasie, tej przestrzeni. Otrząśnijmy się z samotności, powątpiewania, podnieśmy głowy wciśnięte najgłębiej w ramiona. Odzyskajmy władzę nad sobą.
Uczyńmy coś z NAMI , aby nasze wnuki nie poszły na rzeż, aby nie stały się niewolnikami nowych ideologicznych pandemii. To nie są skromne życzenia, przecież jednak od czegoś trzeba zacząć. W tym nadchodzącym, 2013 roku.
Wszystkim Przyjaciołom i Znajomym w Salonie 24, życzę wszystkiego najlepszego. Publicystycznej weny, zdroworozsądkowgeo dystansu wobec siebie i wiary, że są w nas cele, które mogą się udać. DOBREGO ROKU, DZIEWCZĘTA I CHŁOPCY. TAKIEGO, ŻE HEJ ! MŁODOŚĆ NIE UMIERA, JEŚLI MAMY WCIĄŻ ISKRĘ BOŻĄ W SOBIE.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)