Kto pamięta niepowszednie monologi Jana Tadeusza Stanisławskiego "O wyższości Świąt..." , ten wie ,że nigdy nie było w nich mowy o wywyższaniu i wywyższaniu się, zwłaszcza. Ten znakomity satyryk i niezły aktor, miał niepowszedni ogląd rzeczywistości, że nawet ona, pisana i przerysowana jego niepowszednim poczuciem humoru i złośliwości ,dawała nam słuchaczom, moment dobrego relaksu i odsapki. W tamtych czasach. Pamiętamy go ? A Jerzego Dobrowolskiego ? Macieja Rybińskiego ? To były PEREŁKI na naszym niezbyt obszernym firmamencie wolności.
Dziś, jeżeli coś się poszerzyło, otworzyło, rozświetliło, to - w nas samych. Nie mamy wolności bezwzględnej i nieograniczonej; przecież zamyka się ona w prostym wyborze - wyjechać, czy zostać. Milczeć, bo i tak nic się nie zmienia, a jeśli - to raczej na gorsze , albo wbrew przeciwnie, bo już zbyt wielu milczy i godzi na tę wydłużającą się kwotę mniejszego zła.
Jutro zasiadamy w gronie najbliższych nam osób i odkurzymy naszą serdeczność, i będzemy jej szukać także w ich oczach, rozświetlonych wzajemnym ciepłem, nie wódką.
Dobrych Wam Świąt , moi nieliczni tu Przyjaciele, moi Znajomi przychodzący w progi tego bloga, blogerzy dodający swoje uczucia i myśli w miejscu tego Salonu. Dobrych, spokojnych, szlachetnych, niepowszednich , wypełnionych miłością, z serca życzę Wszystkim. Sursum Corda !


Komentarze
Pokaż komentarze