-Nie ma dowodów na to ,że życie jest poważną sprawą - oznajmiło dziś o poranku pewne popularne radyjko i ja się z nim zgadzam. Nie ma. Są za to niezliczone dowody, że samo życie jest piekielnie nieracjonalne, kosztochłonne i nie na temat, począwszy od niedbałego poczęcia, do niewymuszonego zejścia. Nie mamy żadnego wpływu na kosztochłonność naszej egzystencji, co innego - nasza żona. Właśnie dowiedziała się, że firma Sam..ng wywaliła na rynek superpłaski, 87-calowy tv i już nasza 50-tka jest opóżniona w rozwoju.
Zbyt póżno dowiadujemy się też, że nasza progenitura w ilości szt. 3 jest także, mimo kosztownego wychowu, brakującym ogniwem; w końcu ile można studiować tę filozofię, przez 8 lat, robić za lanserkę w technikum odzieżowym , czy poszukiwać zajęcia w internecie. Co innego dzieci sąsiada ; jeden , ćwierćidiota, ma właśnie szansę, by zostać ważnym dyrektorem na kolei. A ma dopiero 35 lat. Takie buty...
Co innego śmierć. Są liczne dowody na to, że jest ona arcypoważną sprawą. Nie tylko z powodu ostateczności. Spacerując uliczkami naszej rozległej nekropolii, obejmującej powierzchnię dwóch nielichych wzgórz, część trzeciego i przestrzenie między nimi, nie zastanawiamy się, co będzie P o, ale kto na tym zarobi i czemu, do jasnej cholery, aż tyle. Tak ? No bo jakże : wpierw pani doktor, za expressowe wypisanie aktu, firma pochówkowa, makijażysta, firmy krawieckie i szewskie - te od ubrań i wyściółki "jesionki", producent ozdób trumiennych, odlewnik uchwytów, wytwórca tymczasowych krzyży, wsadzanych w świeżą mogiłkę, stolarz-trumiennik, więc gospodarka leśna , grabarze -kopidoły( na wsi stała taryfa), kapłan- co łaska w kwocie od.. plus ciągłe wypominki, msze zaduszne, pop-music, tj. chciałem rzec- organista, jasne, że co łaska, ale od... , wytwórcy kwiatów sztucznych, wieńców, lampek i lampionów nagrobnych, ( chemia stearynowa) , wkładów do nich, administracja cmentarna, firmy utylizacyjne, bo przecież te śmieci, które bliscy znoszą na nasz grób, ktoś sprzątnąć musi.
A co , jeśli ktoś serio mente captus, jak dajmy na to, taki ja - zażyczy sobie kremacji, pod grożbą klątwy zza światów ? CATERING ! Zatem te upięte obrusy, kwiaty żywe, najlepiej lilie białe, wonne, bezdymne świece, stół pełen żarcia, napitku i popitki, wypieków - nawet jeśli szwedzki. Ubodzy załatwią to za połowę ceny w okolicznym markecie, ale i tak - zarobi rzeżnik, wędliniarz, hodowca owoców i warzyw, piekarz, wypożyczalnia garów, sztućców, krzeseł i takich tam.No i nie zapominajmy o firmie przewozowej, dysponującej autobusem, dowożącym żałobników na miejsce zbiórki. Stypa i postypie, to poważna sprawa - ktoś musi zapłacić dwom kucharkom, jeśli mieliśmy licznych bliskich i ich dzieciarnię na karku, nareszcie już po wszystkim, nielichy dział gospodarki narodowej swoje zarobił ; wsiadamy do wozu i tankujemy. Paliwo, a co myślałeś ?! Oczywiście, wsiadamy trzeżwi kierowcy i nawet nie liczymy się z tym, że dwie gminy dalej, jakiś gostek-wiracha, też będzie wracał, jeno pod wpływem i zderzenie czołowe , gotowe. Ćwierć biedy, jeśli na miejscu zginie tylko nielubiana ciotka, która kierując się niezrozumiałym do nas afektem, zapisała nam słuszną miarkę grosiwa, resztę niezadłużonego majątku i parę hektarów. Wtedy opowieść toczy się da capo - i wciąż nam brakuje dowodów, na powagę życia, których nie potrafił dostarczyć publice nawet - MONTY PYTHON.
( Z najlepszymi życzeniami dla RADIA WISŁA, Seattle )


Komentarze
Pokaż komentarze (6)