Czy to dużo, czy tak sobie ? Film o Wałęsie - hagiograficzny, czy biograficzny - zadebiutuje na kinowym ekranie, podobno 4 pażdziernika tego roku. Za 18 mln zł. Producent, bardzo dumny z siebie, niedawno wyjawił, że koszta były redukowanie i na przykład zrezygnowano z zakupu praw do hitu grupy U-2. Ten sam producent zapewnia, że nie jest to film polityczny. Tedy jaki ? Śpiewogra , jak NA SZKLE MALOWANE ? Czy neomodernistyczna wizja mistrza Wajdy, na obraz i podobieństwo SENSU ŻYCIA wg. Monty Pythona ? Trudno zgadnąć. On sam mistrz opowiada przy okazji zmiany tytułu, bo na początku był tylko WAŁĘSA , a już teraz - WAŁĘSA CZŁOWIEK NADZIEI, że film będzie klamrą spinającą epos z poprzednimi człowiekami.
Na produkt na pewno wyłożył jakąś kasę wiadomy instytut pod zarządem wiadomej minister-ekspertki. Ciekawe, czy nakaz pójścia do kina wszystkim szkołom publicznym obowiązywał będzie w stolicy i Mazowieckiem, czy zarzuci się nim calutki kraj - od Helu , do Poronina.
My , Polacy, nacja dziwna. Wszystkie inne nacje, nawet te rzekomo od zawsze przyjazne, robią nam gorzkie wyrzuty, że my nie szanujem nasze bohatery, że obchodzim się z nimi paskudnie. Co racja, to racja ; nie ma to-śmo ! Nie kochamy szanować herosa, który nie pamięta, jak przeskoczył ten płot- per pedes apostolorum, czy za pomocą usłużnej motorówki, nie pamięta wielu ludzi skupionych na pierwszej linii tamtej walki : ani Walentynowicz, ani Gwiazdy, ni Borusewicza. Innych też. Pamięta tylko że sam obalił komunę, bo ją po chłopsku przechytrzył, taki był cwany, że nawet panowie agenci nie zajarzyli, iż podpisując się pod pewną gramotą , napisał Kapral Wałęsa. Za to przecież wybrano go powszechnie prezydentem, broń Boże, nie za kunktatorstwo magdalenkowe. Bo był takim gierojem ,że sam Gorbaczow rzekł mu : JA NIE WIEM, CO Z PANEM ZROBIĆ, PANIE WAŁĘSA. Za to został też Mędrcem Europy ; w końcu nie każdemu udaje się wynalazek plusów ujemnych i dodatnich, że o definicji ambiwalencji a la on, czyli JESTEM ZA , A NAWET PRZECIW nie wspomnę.. Oraz innych bon motów. I za to kochali go ludziska, zwłaszcza , gdy publicznie zbluzgał starca Turowicza, gdy zapowiadał latanie z siekierką po kraju, jak pouczał dyrekcje wielkich zakładów nt. konieczności produkcji cepów, młotów, kos i motyczek. Za perfidnie sprokurowaną wojnę na górze, co trwa dotąd , takoż.
My Polacy, my lubim sielanki i jasne sytuacje ; kiedy wielki człowiek dokonuje samoredukcji swego heroizmu, wtedy, gdy za pieniądze opowiada jego legendę, bujając się spacerową krypą po Zatoce, za pieniądze pozwala się upozować do fotki z teściową - jak miś na Krupówkach, jak papuga ciągnąca kataryniarski los. Więc taki człek niewątpliwie zasługuje na film wielkiego reżysera, tylko niech na prapremierze dla wybrańców i rodziny, pani Danusia nie pokazuje już fucka, a Wiktoria będzie tylko w miarę wlana.
Rzecz dzieje się w latach 1970 - 1989, a kończy wystąpieniem w Kongresie USA. Robert Więckiewicz gra pana Lecha, panią Danusię odgrywa Agnieszka Grochowska . I Maria Rosaria Omaggio w roli Oriany Fallaci.
Spokojnie, to tylko film .


Komentarze
Pokaż komentarze (12)