Po pięcioletnim z paromiesięcznym hakiem, pobycie w Salonie, zaczynam żyć w zdumieniu. Kiedy tu przychodziłem , S-24 symbolizował sobą coś innego , niepowszedniego , niepokornego. Miał przylepioną etkietkę strasznej , niereformowalnej konserwy, chociaż kolejne kryzysy publiczne pokazywały, że tak nie jest. Kiedyś pokusiłem się nawet na określenie ideoproporcji salonowych, chociaż na dziś nic z tego nie wynika.
BLOGERIA jest innym światem. Wierzyłem w to, do momentu , aż ktoś powiedział mi, że wiele osób , za nikczemnie niskie gratyfikacje, upublicznia się tutaj codziennie. Dobrze, że nie robią tego pod własnym imieniem, nazwiskiem i adresem, bowiem łatwo byłoby odesłać tych ludzi do znacznie bardziej dochodowego procederu zbierania surowców wtórnych i rozkręcania szyn. Kolejowych.
Wciąż, niestrudzenie czekam, aż coś istotnego ,niepowszedniego, z Salonu wychynie.
Na przykład zbiór tez , albo logiczny od A do Z manifest, wzywający do zmiany Polski. Pokazujący, jak to zrobić, po co, za czyje pieniądze, dla których dobra , krok po kroku. Bez wskazywania na opcje polityczne i autorytety wielokrotnie moczone i prane.
Bo PIERDZIELISZ Salonie, zamiast być kreatywnym. A czas nie stoi w miejscu , zatem każdemu z osobna i wszystkim dokoła trzeba przypominać : HIC TRANSIT GLORIA MUNDI. Bez wyjątku i wedle poszczeglnych, osobistych ambicji. Nie, nie wierzysz? A czemu nie dostrzegasz, jak nieuchronnie sypie się świat każdego z nas. Nie wszyscy umieramy, bośmy śmiertelni; wielu umiera, a nawet już pomarło, nie wiedząc o tym. Zamykając się w sobie, niczym w świątyni , a to tylko osobisty grób naszych FIKSACJI jest.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)