SZANOWNI PAŃSTWO
Z przyjemnością i satysfakcją przedstawiamy Wam 26 edycję Witryny Poetów , publikowanej TU i w portalu Wirtualne Media. To nasza ostatnia Witryna w 2015 roku , zatem wszystkiego najlepszego , dobrych spokojnych i przezacnych Świąt B N . Szczęśliwego Nowego Roku ; niech Wam przyniesie wszystkim
Miłość , Nadzieję , DOBRO i Spełnienie.
________________________________________________________________
LUDMIŁA JANUSEWICZ
( Środkowopomorskie )
ALE ZAWSZE
Słowa nasze do siebie
słuchem dotykiem i wzrokiem
ukazują nam miejsce nasze
w pędu życia łoskocie
Świat jak zawsze pcha los swój
w koleiny i tory
nie zbawimy go wespół
nie takie aż z nas sokoły
Ale zawsze wsiąść można
na jakąś łajbę z żaglami
wypłynąć w morze spokojne
w błękit nieba nad nami
STWARZANIE ŚWIATA
Nawet gdy ciebie nie ma
i tak jesteś przy mnie
Świat tworzę na nowo
naszymi słowami
codziennie
nanizując je jak korale
na nitkę
OMNIPOTENTNA
Dajesz mi siłę
ukorzenionego
drzewa
Przy tobie idę
z pewnością
pór roku
Jesteś opoką
o którą mogę się
oprzeć
JAROSŁAW BAPRAWSKI
(New Jersey , USA )
Z tej miłości
_________
po latach zabawy
u szczytu życia
i sławy
postanowił roztrwonić majątek
i to był jego końca początek
stracił cierpliwość poprostu
porwał jej majtki
i pierdolnął się z mostu
przed anioły czarne zepchnięty prostował banknoty z drzewa
__________________________________________________
wyszepcz mi do ucha melodię
co popłynie jak lawa krwi ciepłej
pępowiną pierworództwa współczuć
tym co zamarzli bo zabrakło kroków
tym otumanionym wiarą pospólstwa
matkom karmiącym piersią wódki pełną
i mnie bez biletu
który uciekam się
w wiersze pełne żalu
nie będę wtykał palców
nie będę błogosławiony
nie będę wołał ramieniem
przedłużeniem pióra
spływał na kolanach
nie będąc
NA ŚWIATOWY DZIEŃ ŻYCZLIWOŚCI
Emotikonsmile
z zakamarków zmartwychwstań i upadków naszych
obudziłem się schlany w przydrożnym rowie
bez portfela nadziei na lepszą jutrznię
dziwki wesoło produkowały się
na poboczu drogi do Angeles
a może razem łapaliśmy
okazję do Rzymu
czy to ważne w jaką godzinę
Pan wystawia nas na próbę
i czy tam będzie piekło
czy tylko swędziało
suszy mnie
to niebo
Oto
Błogosławię wam siostry Zdziry
wykrzyczałem przez drogę
Bądź pozdrowiony bracie Skurwysynów
odkrzyknęły niespeszone
i ruszyliśmy
pod górę czaszki
każdy ze swoim krzyżem
ja w swoje
a one w swoje
przepłacone grzechy
RENA STARSKA
( Szkocja )
NADZIEJA MA KRZYWE NOGI
nadzieja ma krzywe nogi
buty dziurawe przemoczone
bagna nie sprzyjają wędrówkom
od ciężarów które wrzucono na garba
ugina się nie widząc już co prawo co lewo
wyciąga czasem dłonie w żebraczym geście
nie nazywają jej już matką głupich bo wariatką jest
ta nadzieja ta co ma krzywe nogi ta co idzie przez bagna
(C) Rena Starska, 14/11/2015
TERRORYZM NA NUDĘ
Przegrzanie zwojów nastąpiło o poranku.
W południe wkroczył wróż stawiając pasjans.
Świece płonęły jeszcze wieczorem podczas kolacji.
Kość utknęła pomiędzy zgodą a szansą na nią w noc czarną.
Dzień minął bez Żyda uchodźcy terrorysty zamachu na czyjeś życie.
Kolejny poranek trawiony z e-papierosem będzie również totalnie nudnym.
(C) Rena Starska, 14/11/2015
SMUTNO
Smutno.
Liście przestały tańczyć.
Wiatr dmie jakby chciał skruszyć zło.
Karmazynowy Król rozbudził się podekscytowany.
Wieże krzyżują się w mogiłach pełnych krwi niewinnych.
Śpią mędrcy gdy durniów zgraja rozpoczyna kolejny koncert.
Fajerwerki rozrywające ludzkie serca na strzępy w łez kaskadach.
Smutno.
(C) Rena Starska, 14/11/2015
ADAM KADMON
( Środkowopomorskie )
ZADUSZKI
Wszystkie kobiety na scenie nekropolitalnej
w ich przechodnim marszu od grobu
do grobu od wspomnień do potknięć
o dawno niewidzianych przyjaciół są
niebywale piękne widać kwitną
żyjąc listopadem słonecznej jesieni
Coś w sylwetkach erotyczny promień
żywy taniec duchów niezapominajek
po nigdy dotąd bo na wyciągnięcie ręki
Podążaj wraz z nimi melodio nie
nie milcz
Powiedziałem Elu nad jej bliskich grobem
przytul wysłuchaj jeszcze moje serce
bije w miarę rytmicznie
tańcząc na twój widok
Zaprawdę nie pożądam ciebie widzieć
w kaplicy moich wiejskich stworzeń
Mą postać wyprostuje historia poezja
i luz i przekora autoironii
ciebie być może krótkotrwały wyrzut
Elu z ulicy Kopernika z przyjaźni
nigdzie nie ma dalszego dystansu
Wybaczcie moi pobliscy żyjący
w artefaktach wspomnień
że wołam was wieczorem w moich rąk
od Boga ciepło
JAK KAŻDY TYTUŁ
świecie mój otulony pomorską rustyką
tu czas nie pogania czekając od zmierzchu
w świtanie
tak za dniem dzień wewnątrz kokonu którym
chronię się przed nadkrwistością podmiotu
lirycznego poezji tyleż zuchwałym co smętnym
świecie mój we wszystkich motywach szarości
już ciebie dawnego nijak nie pamiętam
czasu tamtego tamtych przestrzeni i aktów
na trzy spusty do wywołania zamkniętych
trzeba z młodymi naprzód iść
a po co a po co
ich także dopadnie nostalgia postępującej
przeszłości niczym zawodzenie nerek
na szańcach kolejnego wybryku
autentycznej siwizny tak właśnie jest
kamienie milowe przemienić w grubo ciosane
krzyże osobiste pokutne
trzeba je szlifować z wyczuciem aż
poza mgłę w niedokończony horyzont
KSIĄŻĘ
Kneź nie przybędzie do twojego brzegu
z trapu nie zejdzie za uzdę prowadząc
rumaka z wigorem Nie dokona przeglądu
honorowej kompanii świtajacych rybitw
nie podejdzie śmiało aby z gracją dopaść
twoich ramion pustkowia Wyposzczonego
łona w pulsowaniu płomieni cierpliwie
niezgasłym
Wasz świat zakończony pozaprzeszłą legendą
Zewłok nigdy na powrót nie powstanie czerwiem
Nie ruszy ponownie w kontredans podboju
nie powie witaj jak nie powie żegnaj
Zaśnie w fotelu kołysany wspomnieniem
o czymś co komu tylko się zdawało Będzie tak
trwał przyobleczony w kamień a przy nim
szkapa cóż że cała w marmurowej bieli
Świat zna multum klechd lecz bez happy endu
_____________________________________________________________________
____________________________________________________________________
NA DESER :
TED HUGHES ( 1930 - 1998 )
angielska twórcza znakomitość ; w latach 1956 - 1963 mąż Sylwii Plath ,
której fragmenty dorobku tutaj przedstawiono .
Prawdopodobnie główny "czynnik sprawczy" targnięcia się na życie , wyżej
wymienionej poetki . Delikatnie mówiąc.
_____________________________________________________________________
Państwo młodzi leżą przez trzy dni w ukryciu
Ted Hughes
Ona daje mu jego oczy, znalazła je
Gdzieś w rumowisku wśród żuków
On jej skórę daje
Jakby ją właśnie z powietrza zdarł i na nią narzucił
Ona zaszlochała z leku i zdumienia
Znalazła dla niego dłonie i dopasowała je na nowo w przegubach
One dziwią się sobie chodzą po niej obmacując
Zmontował jej kręgosłup, każdą cząstkę starannie oczyścił
I składa je w idealnym porządku
Nadludzka to łamigłówka, ale on w natchnieniu
Ona się podparła, wykręca się tak i owak, sprawdza i śmieje się z
[niedowierzaniem
Teraz ona mu przyniosła stopy i podłącza je
Aż całe jego ciało się zaświeci
A on jej wymodelował nowe biodra
Z pełnym wyposażeniem i świeżo przewinięte, namaszczone aż
[do połysku
On każdą jej część poleruje i własnym oczom nie wierzy
Wciąż wystawiają się wzajemnie na słońce, okazuje się to całkiem
[łatwe
Aby każdą nową rzecz wypróbować za każdym razem
Kiedy uczynią następny krok
A teraz ona wygładza na nim segmenty czaszki
Żeby nie było widać złączeń
A teraz on podłącza do siebie jej szyję, piersi i wklęsłość jej
[brzucha
Jednym drucikiem
Ona mu daje zęby łącząc ich korzenie z centralnym trzpieniem jego
[ciała
On umieszcza kółeczka na czubkach jej palców
Ona zszywa jego ciało tu i ówdzie szkarłatnym jak stal jedwabiem
On oliwi delikatne trybiki jej ust
Ona inkrustuje w głęboko ryte zakrętasy jego kark
On wkłada na miejsce wnętrze jej ud
Tak zachłystując się z uciechy, z okrzykami podziwu
Jak dwa bóstwa gliniaste
Rozłożone w błocie, ale nadzwyczaj starannie
Doprowadzają się nawzajem do doskonałości.
Przełożył z angielskiego
Robert Stiller
Pieśń miłosna
Ted Hughes
On kochał ją a ona kochała jego
Pocałunkami wysysał z niej całą przeszłość i przyszłość
A przynajmniej usiłował to zrobić
Nic innego nie wzbudzało w nim takiego apetytu
Ona gryzła go żuła wysysała
Chciała go całego mieć w sobie
Ich stłumione okrzyki trzepotały się po firankach
Jej oczy nie chciały niczego puścić
Spojrzenia jej przygważdżały jego dłonie nadgarstki łokcie
Uchwycił ją mocno aby życie
Nie odciągnęło jej gdzieś od tej chwili
Chciał żeby przestała istnieć wszelka przyszłość
Chciał objąwszy ją przechylić się i spaść
Z krawędzi tej chwili w nicość
Czy trwanie wieczne czy jakkolwiek się to nazywa
Jej uścisk jak potężna prasa miał odcisnąć go w jej kościach
Jego uśmiechy były wieżyczkami pałacu z bajki
Gdzie nigdy nie wtargnie świat rzeczywisty
Jej uśmiechy były ukąszeniami
Pajęczycy żeby leżał spokojnie aż ona zgłodnieje
Jego słowa jak armie zaborcze
Jej każdy śmiech jak zamach na jego życie
Jego wzrok jak mściwe kule sztylety
Jej spojrzenia duchy w zakamarkach strasznych tajemnic
Jego szept jak bicz i buciory
Jej pocałunki jak adwokaci skrzętnie skrybiący
Jego pieszczoty jak ostatnie czepianie się rozbitka
Jej sztuczki miłosne jak zgrzyt zamków
I czołgały się ich niskie krzyki po podłogach
Jak zwierzę wlokące ciężkie paści
Jego obietnice były jak żarty chirurga
Jej obietnice ścięły mu wierzchołek czaszki
Zamierzała go sobie oprawić w broszkę
Jego przyrzeczenia powyrywały jej wszystkie ścięgna
Nauczył ją wiązać węzeł miłosny
Jej przyrzeczenia zatopiły jego oczy w formalinie
Na dnie jej tajnej szufladki
W ściany było nawbijane ich wrzasku
Głowy ich się rozpadały we śnie jak połówki
Rozłupanego melona: ale miłość niełatwo powstrzymać
W splątanym śnie wymieniali ręce i nogi
W snach ich mózgi brały się wzajemnie na zakładników
Rankiem nosili nawzajem swe twarze.
Przełożył z angielskiego
Robert Stiller
Próżność w rozkładzie
Ted Hughes
Oto już siedem lat jak byłaś królową,
Co uczyniła mię królem; a sześć lat odkąd twój duch
Ciało twoje porzucił w ramionach mych zimne jak kamień.
Potem przez trzy lata z sercem zbolałym
Balsamowałem twe zwłoki; a potem już
Dałem się twoim oczom skurczyć i ciału zeschnąć
I zapomniałem, czy ciągle jeszcze tam wisisz,
Czy już poszłaś z resztą starych rupieci na śmietnik,
Gdzie koguciki chude wypatrują i grzebią i dziobią:
Aż ten człowiek wychynął z twoją skurczoną główką.
On, jak widzę po majestatycznym stąpaniu,
Wyobraża sobie, że zgarnia w łoże jakąś wielką królową,
Ale koło mnie przemyka się, nie bardzo zadziorny,
Z tym królewskim łupem, co w świecie pychy
Czyni go królem twym, moim czyniąc go padlinożercą.
Przełożył z angielskiego
Robert Stiller



Komentarze
Pokaż komentarze (5)