Z sieci
Z sieci
adam kadmon adam kadmon
248
BLOG

Witryna Poetów nr 29

adam kadmon adam kadmon Kultura Obserwuj notkę 8

                                      Witam na przedwiośniu. To pora, gdy wciąż skaczą sobie do oczu  pani Zima z panienką Wiosną , a sekundujące im media wieszczą  kolejne niespodzianki Matki Natury.

     Trudno orzec , ile z tym wszystkim wspólnego mają plamy na Słońcu.

Natomiast wiele wspólnego z sobą mają prezentowani poniżej poeci. Łączy ich wszystkich  Ziemia Środkowopomorska , nieprawdopodobna kraina  wielu  jezior, wyniosłych wzgórz morenowych , rzek i strumieni  i  tygla ludów , z których powstał po dziesięcioleciach lud nowopomorski , lud już solidnie ukorzeniony.  Jesteśmy poetami z Koszalina, Kołobrzegu , Szczecinka.  Piszącego te słowa wiążą serdecznie postaci  Ludmiły Janusewicz i Czesława Kuriaty.  Z nim - sentyment sprzed lat bardzo wielu , z nią  trwająca przyjaźń i wiele sympatii.

          A.K.

                         

                                          LUDMIŁA  JANUSEWICZ

 

                                                 NIEBO Z LATAWCAMI

 

Pisz do mnie listy


puszczaj je jak latawce


na sznurze literek

Pisz do mnie listy


wtedy między nami


będzie niebo w biedronki


niebo z latawcami

 

 

 

                                .  .  .  .  .  .

 

Gdy kruszeją zbroje

 

gdy świat ruszył z kopyta

 


w okularze lunety


wybuchając każdego dnia


jakimś tsunami


może


rozpada się po kawałku


a może

 
rodzi w kształcie nieznanym

 

 

 

                                    EUGENIUSZ  KOŹMIŃSKI

 

                         JESIEŃ . STARY POETA NA PROGU

 

Listopad maże się jak rana. Zaognia się, krwawi.
Winorośl płonie spóźnionym rumieńcem a cisza ogrodu 
Już pozbawiona ptaków, westchnień traw, imion tych, 
Którzy odpłynęli gdzieś na drugą stronę.

Kos strąca owoce tarniny;
Jego żółty dziób rysuje powietrze, wysysa wilgoć, 
Coś mówi do ciemniejącego dnia. Podnosi łepek, 
Jakby zbierał resztki światła z powiek nieba, 
Jakby chciał je obłaskawić - nieprzejednane.


Widzisz ? Skorupka ślimaka - kropka nad literą trawy. 
Niebo leżące na wznak, chłodne, obnażone. 
One uczą nas cenić chwilę, więc połóż się w moim pragnieniu 
Zanim przyjdzie noc.

Czy jest jeszcze czas na światło, czuły gest 
I dotyk ? W coraz większej ciemności, 
Po omacku ?

 

 

                                    PIOTR  PIĄTEK   -  KROPLE

 

 

W styczniu przeprowadziłem się do mieszkania 
Którego okna wychodzą na stację dializ 
Każdego wieczoru przyglądałem się jak padał 
Deszcz małych kropel 
Szarych odległością i brakiem słońca


Plastikowe węże jak koryta wielkich rzek 
Wyginały się niknąc pod obcą skórą 
Moja była sucha i nawilżałem ją dobrym kremem 
Nie pamiętam jakiej firmy

Widziałem jak przewozi się worki z krwią 
Sterylne i odpowiednio opisane 
Widziałem jak metal wchodzi w ciało 
I poszukuje rzeki
Stałem nieraz na jej brzegu i bosymi stopami 
Trzymałem się miejsca

Najpiękniejszy jest świat kiedy milczy 
W samo południe chowa się przy policzku 
Na wszystko jest wtedy jakby za wcześnie 
I na nic przychodzi mi rozmowa 
O wielkich sprawach

W grudniu śnieg zarysował suche fale
Ciało marszczyło się piaskiem
Osadzało momenty na wydmach
A ja z gorącą herbatą w ręku
Przez okno patrzyłem jak niektórzy
Potrafili wyrwać śmierci kolejne pół roku życia

 

 

 

                     WIESŁAW UPTAS -  SŁOWO , ESEJ LIRYCZNY  ( fragment )

                                                  03.10. 1932 - 14.10. 2008 r.

 

 

 

 

Czym jest poezja?


istoty własnej


wyrazem


i świata


słów


grą


czy


milczeniem

 

a może


tym co już słowem nie jest


i jeszcze milczeniem być nie może


a zrodzonym być musi


nie wiem

może właśnie
ta niepewności pewność
o istocie jej stanowi

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                            

                                           Czesław Kuriata

                                                        DIALOG

 

I nagle mówi Wyrzuć mnie z tej formy

 

jaką jest ciało Wypełń mnie Wypełniaj

 

mnie wciąż od nowa Bierz przykład z fal

 

morskich Niech rytm będzie wieczny

 

I nagle odpowiada Jesteś mi potrzebna

 

potrzebą powietrza słońca krwi Opłyń

 

mnie morzem Owiń strumykami

 

błyskawicą twoich żył

 

I nagle mówi Niech fale nie ustają

 

Śladem suchej soli wyczerp mnie

 

do dna I nagle mówi Świat jest

 

twoim brzuchem powietrzem śladem dłoni

 

I nagle odpowiada Spalamy się

 

i wciąż marzymy by jak Feniks

 

Morze między nami unosi się dymem

 

i przestrzeń wypełnia się morzem

 

I nagle mówi odpowiada Twój brzuch

 

paruje jak świeży chleb

 

 

 

 

                                                   CZESŁAW  KURIATA

 

 

                            PROJEKCJA NA BRZEGU MORSKIM

 

 

   Przy tobie tonięcie jest snem,


budzenie się wejściem na mieliznę.


A jednak:


Ty jesteś dla mnie nie do określenia,


jak chwila wpadania rzeki do morza.

 

Przy tobie


morze rzeźbi w skałach łzę, ptaka zbłądzonego;


drzewo morza w gwiazdach - ślady


przecinających się naszych dróg.

 

W tobie dom jak parowiec, który wszedł na dalekie morza,


z ogniskiem, kominem dymiącym i chwilą obiadu,


nawet gdy pory dnia rozpływają się we mgle.

 

Horyzont łamie się jak podkowa


zgubiona przez konia cwałującego


na niemym filmie -

 

Ta cisza zapowiada gwałtowność ciebie.

 

 

 

 

                                                                  

 

                                                                 

 

                                                               ADAM  KADMON

 

            MODLITWA O POWRÓT TRONU

 

               Panie , który w łaskawości swojej

 raczyłeś polskiemu orłu przywrócić koronę ,

 uczyń jeszcze jeden , dla Ciebie niewielki,

 krok dalej.

     Po królewskim wieńcu , na rzeczy wieczną

 pamięć , obdaruj nas mocarnym tronem ,

 abyśmy wszyscy ludzie dobrej woli

 mając w rocznicowej obchodów tradycji

 Wielką Konstytucję* , poprzez chwałę jej

 zarówno , jak i dzieła nikczemny upadek ,

 za przyczyną podłości i zdrady pospołu ,

 

 jutro złączyli się w jedno pod Wysokim

 Sztandarem. Nie dla przeszłości.

Dla jutra serdecznie doświadczonej Dziedziny.

Ojczyzny naszych przyszłych pokoleń

     -  Chryste nam dopomóż !

 

 

        * Konstytucja 3-go Maja  , art. VII

 

 

 

 

 

 

 

                                                               FRANCOIS  VILLON

 

                                                              1431 (32 ?)  -  1463 ?

 

        magister wydz. Sztuk Wyzwolonych Uniwersytetu  Paryskiego , wybitny poeta późnego  Średniowiecza , awanturnik , przestępca , niezłe ziółko , rzec można  -  rzezimieszek. Wciąż w obszarze naszej kultury. Po wygnaniu z Paryża słuch o nim ginie. Ale teksty ŻYJĄ.

 

 

 

 

                                             

Francois Villon „Ballada o Paniach Minionego Czasu”

 

 

 

 

 

Powiedz mi, gdzie y w iakiey ziemi

Iest Flora, rzymska krasawica;

Archippa, cud między cudnemi,

Tais, stryjeczna iey siestrzyca?

Ty, Echo, co głos wracasz skory,

Gdy pomknie nad strumienia biegi,

Mów, gdzie są Piękne dawney pory?...

Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!

 

Powiedzcie, kędy iest uczona

Helois, dla miłości którey

Abeylart Piotr, zmienion w kapłona,

Żal swóy w klasztorne zamknął mury?

Podobnież, gdzie ta monarchini,

Co, śmiertelnemi szyiąc ściegi

Worek, gachowi grób zeń czyni?...

Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!

 

Królowa Blanka, iak liliia,

Syrenim głosem zawodząca,

Berta o wielkiey stopie, Liia,

Bietris, Arambur, Alys wrząca,

Iohanna, co w mężczyźńskiey szacie

Anglików gnała precz szeregi,

Gdzież są? Wy mówcie, ieśli znacie…

Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!

 

PRZESŁANIE

 

Nie pytay, kędy hoże dziewki

Idą stąd y na iakie brzegi

Iżbyś nie wspomniał tey przyśpiewki.

Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!

 

Przekład: Tadeusz Żeleński (Boy)

 

 

Ballada do ukochanej

François Villon

Miłości, tyżeś okrutną, zwodnico,

 

Obłudyś pełna, słodycze twe kłamią,

 

A gdy żelazne kleszcze twe pochwycą,

 

Morderczym ciosem biedne serce łamią.

 

Czar twój śmierć niesie pośród słodkich marzeń,

 

A pycha wszystkie czyny twe przenika,

 

Oczy okrutne, miłosierdzie każe

 

Nie gnębić, jeno koić nieszczęśnika.

 

Czyliż nie lepiej by o pomoc wołać

 

W przystani inszej, gdzie lubość pieszczoty?

 

Nic z władztwa twego zwolnić mnie nie zdoła,

 

Trza mi dozgonnej zażywać sromoty.

 

Mężczyzna ze mnie więc czy drobne dziecię?

 

Zginę, gdyż nadto wielka ma udręka,

 

Litości zda się do cna brak na świecie,

 

Gdy miast radości, sroga jeno męka.

 

Lecz cóż, po długim przecie lat szeregu,

 

Niejedna zmarszczka na twym liczku siędzie,

 

Ja się zaśmieję wonczas, lecz nie, przebóg,

 

I dla mnie starość niełaskawą będzie.

 

Zgrzybialcem stanę się, jak ty zgrzybiała,

 

Żyj zdrowo! Skoro mnie nie byłaś miłą,

 

Trza, byś się innym milszą okazała,

 

Wspierać mnie, nie zaś dręczyć trzeba było.

 

 

Przesłanie

 

 

Miłujesz, książę, a więc lęk mnie bierze,

 

łże źle pojmiesz, co z mych słów wynika,

 

Lecz przecieś łaskaw, tedy zechcesz szczerze

 

Pocieszyć, nie zaś nękać nieszczęśnika.

 

 

 

Ballada, jaką Villon obdarzył szlachetnie urodzonego młodego żonkosia, iżby ją swojej małżonce przekazać raczył

François Villon

Niby o świcie głuszce tokujące,

 

A żądzy pełne, jak to w ich zwyczaju,

 

Pieszczoty sobie nie skąpiąc gorącej,

 

Gdy się skrzydłami chciwie obłapiają,

 

Niechże my wzajem, pani moja miła,

 

Miłosnych igrów zażyjem dowoli,

 

By nas radosna chuć w jedno spoiła,

 

Gwoli gorącej krwi, miłości gwoli.

 

Ja władzy twojej powolnym się stanę,

 

Po śmierć, co kiedyś do drzwi zakołacze,

 

Honorem tyżeś mi, na każdą ranę

 

Balsamem, kiedy śród zgryzoty płaczę.

 

Rzecze mi rozum, a będę go słuchał

 

Ochotnie, iżbym nie szczędził mozołu,

 

Służąc ci wiernie wszystką mocą ducha,

 

A więc nasz żywot trza nam wieść pospołu.

 

Kiedy nań plagi spadną i katusze,

 

Kiedy boleścią srogą rozgorzeje,

 

Wzrok twój w szczęśliwą przemieni mą duszę,

 

Jak wiatr, co każdą czarną mgłę rozwieje.

 

A więc nie stracę ziarna, zasianego

 

W twą glebę, dana mi od Boga ona,

 

Owoc wyrośnie na niej dnia pewnego,

 

Pospólność tedy nasza nam sądzona!

 

 

Przesłanie

 

 

Posłysz, księżniczko zacna, co ci gadam,

 

Serce me tobie w niewolę oddaję,

 

I w twej skłonności ufność mą pokładam,

 

Trza nam więc przecie miłować się wzajem!

 

 

 

 

 

Modlitwa  -  Francois Villon 

 

 
Dopóki ziemia kreci się,
Dopóki jest tak czy siak
Panie ofiaruj każdemu z nas
Czego mu w życiu brak.
Mędrcowi darować głowę racz
Tchórzowi dać konia chciej,
Sypnij grosza szczęściarzom 
I mnie w opiece swej miej. 

Dopóki nam ziemia kreci się
O Panie, daj nam znak.
Władzy spragnionym uczyń
By władza im poszła w smak.
Hojnych puść miedzy żebraków
Niech się poczują lżej
Daj Kainowi skruchę
I mnie w opiece swej miej.

Ja wiem, ze ty wszystko możesz
Wierze w Twa moc i gest.
Jak wierzy żołnierz zabity
Ze w siódmym niebie jest.
Jak zmysł każdy chłonie z wiara
Twój ledwie słyszalny głos
Jak wszyscy wierzymy w Ciebie
Nie wiedząc co niesie los.

Panie zielonooki mój
Boże jedyny spraw
Dopóki nam ziemia kreci się
Zdumiona obrotem spraw.
Dopóki czasu i prochu
Wciąż jeszcze wystarcza jej
Dajże nam wszystkim po trochu
I mnie w opiece swej miej.

 

 

 

 
 

 

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura