Witam na przedwiośniu. To pora, gdy wciąż skaczą sobie do oczu pani Zima z panienką Wiosną , a sekundujące im media wieszczą kolejne niespodzianki Matki Natury.
Trudno orzec , ile z tym wszystkim wspólnego mają plamy na Słońcu.
Natomiast wiele wspólnego z sobą mają prezentowani poniżej poeci. Łączy ich wszystkich Ziemia Środkowopomorska , nieprawdopodobna kraina wielu jezior, wyniosłych wzgórz morenowych , rzek i strumieni i tygla ludów , z których powstał po dziesięcioleciach lud nowopomorski , lud już solidnie ukorzeniony. Jesteśmy poetami z Koszalina, Kołobrzegu , Szczecinka. Piszącego te słowa wiążą serdecznie postaci Ludmiły Janusewicz i Czesława Kuriaty. Z nim - sentyment sprzed lat bardzo wielu , z nią trwająca przyjaźń i wiele sympatii.
A.K.
LUDMIŁA JANUSEWICZ
NIEBO Z LATAWCAMI
Pisz do mnie listy
puszczaj je jak latawce
na sznurze literek
Pisz do mnie listy
wtedy między nami
będzie niebo w biedronki
niebo z latawcami
. . . . . .
Gdy kruszeją zbroje
gdy świat ruszył z kopyta
w okularze lunety
wybuchając każdego dnia
jakimś tsunami
może
rozpada się po kawałku
a może
rodzi w kształcie nieznanym
EUGENIUSZ KOŹMIŃSKI
JESIEŃ . STARY POETA NA PROGU
Listopad maże się jak rana. Zaognia się, krwawi.
Winorośl płonie spóźnionym rumieńcem a cisza ogrodu
Już pozbawiona ptaków, westchnień traw, imion tych,
Którzy odpłynęli gdzieś na drugą stronę.
Kos strąca owoce tarniny;
Jego żółty dziób rysuje powietrze, wysysa wilgoć,
Coś mówi do ciemniejącego dnia. Podnosi łepek,
Jakby zbierał resztki światła z powiek nieba,
Jakby chciał je obłaskawić - nieprzejednane.
Widzisz ? Skorupka ślimaka - kropka nad literą trawy.
Niebo leżące na wznak, chłodne, obnażone.
One uczą nas cenić chwilę, więc połóż się w moim pragnieniu
Zanim przyjdzie noc.
Czy jest jeszcze czas na światło, czuły gest
I dotyk ? W coraz większej ciemności,
Po omacku ?
PIOTR PIĄTEK - KROPLE
W styczniu przeprowadziłem się do mieszkania
Którego okna wychodzą na stację dializ
Każdego wieczoru przyglądałem się jak padał
Deszcz małych kropel
Szarych odległością i brakiem słońca
Plastikowe węże jak koryta wielkich rzek
Wyginały się niknąc pod obcą skórą
Moja była sucha i nawilżałem ją dobrym kremem
Nie pamiętam jakiej firmy
Widziałem jak przewozi się worki z krwią
Sterylne i odpowiednio opisane
Widziałem jak metal wchodzi w ciało
I poszukuje rzeki
Stałem nieraz na jej brzegu i bosymi stopami
Trzymałem się miejsca
Najpiękniejszy jest świat kiedy milczy
W samo południe chowa się przy policzku
Na wszystko jest wtedy jakby za wcześnie
I na nic przychodzi mi rozmowa
O wielkich sprawach
W grudniu śnieg zarysował suche fale
Ciało marszczyło się piaskiem
Osadzało momenty na wydmach
A ja z gorącą herbatą w ręku
Przez okno patrzyłem jak niektórzy
Potrafili wyrwać śmierci kolejne pół roku życia
WIESŁAW UPTAS - SŁOWO , ESEJ LIRYCZNY ( fragment )
03.10. 1932 - 14.10. 2008 r.
Czym jest poezja?
istoty własnej
wyrazem
i świata
słów
grą
czy
milczeniem
a może
tym co już słowem nie jest
i jeszcze milczeniem być nie może
a zrodzonym być musi
nie wiem
może właśnie
ta niepewności pewność
o istocie jej stanowi
Czesław Kuriata
DIALOG
I nagle mówi Wyrzuć mnie z tej formy
jaką jest ciało Wypełń mnie Wypełniaj
mnie wciąż od nowa Bierz przykład z fal
morskich Niech rytm będzie wieczny
I nagle odpowiada Jesteś mi potrzebna
potrzebą powietrza słońca krwi Opłyń
mnie morzem Owiń strumykami
błyskawicą twoich żył
I nagle mówi Niech fale nie ustają
Śladem suchej soli wyczerp mnie
do dna I nagle mówi Świat jest
twoim brzuchem powietrzem śladem dłoni
I nagle odpowiada Spalamy się
i wciąż marzymy by jak Feniks
Morze między nami unosi się dymem
i przestrzeń wypełnia się morzem
I nagle mówi odpowiada Twój brzuch
paruje jak świeży chleb
CZESŁAW KURIATA
PROJEKCJA NA BRZEGU MORSKIM
Przy tobie tonięcie jest snem,
budzenie się wejściem na mieliznę.
A jednak:
Ty jesteś dla mnie nie do określenia,
jak chwila wpadania rzeki do morza.
Przy tobie
morze rzeźbi w skałach łzę, ptaka zbłądzonego;
drzewo morza w gwiazdach - ślady
przecinających się naszych dróg.
W tobie dom jak parowiec, który wszedł na dalekie morza,
z ogniskiem, kominem dymiącym i chwilą obiadu,
nawet gdy pory dnia rozpływają się we mgle.
Horyzont łamie się jak podkowa
zgubiona przez konia cwałującego
na niemym filmie -
Ta cisza zapowiada gwałtowność ciebie.
ADAM KADMON
MODLITWA O POWRÓT TRONU
Panie , który w łaskawości swojej
raczyłeś polskiemu orłu przywrócić koronę ,
uczyń jeszcze jeden , dla Ciebie niewielki,
krok dalej.
Po królewskim wieńcu , na rzeczy wieczną
pamięć , obdaruj nas mocarnym tronem ,
abyśmy wszyscy ludzie dobrej woli
mając w rocznicowej obchodów tradycji
Wielką Konstytucję* , poprzez chwałę jej
zarówno , jak i dzieła nikczemny upadek ,
za przyczyną podłości i zdrady pospołu ,
jutro złączyli się w jedno pod Wysokim
Sztandarem. Nie dla przeszłości.
Dla jutra serdecznie doświadczonej Dziedziny.
Ojczyzny naszych przyszłych pokoleń
- Chryste nam dopomóż !
* Konstytucja 3-go Maja , art. VII
FRANCOIS VILLON
1431 (32 ?) - 1463 ?
magister wydz. Sztuk Wyzwolonych Uniwersytetu Paryskiego , wybitny poeta późnego Średniowiecza , awanturnik , przestępca , niezłe ziółko , rzec można - rzezimieszek. Wciąż w obszarze naszej kultury. Po wygnaniu z Paryża słuch o nim ginie. Ale teksty ŻYJĄ.
Francois Villon „Ballada o Paniach Minionego Czasu” |
|
Powiedz mi, gdzie y w iakiey ziemi Iest Flora, rzymska krasawica; Archippa, cud między cudnemi, Tais, stryjeczna iey siestrzyca? Ty, Echo, co głos wracasz skory, Gdy pomknie nad strumienia biegi, Mów, gdzie są Piękne dawney pory?... Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!
Powiedzcie, kędy iest uczona Helois, dla miłości którey Abeylart Piotr, zmienion w kapłona, Żal swóy w klasztorne zamknął mury? Podobnież, gdzie ta monarchini, Co, śmiertelnemi szyiąc ściegi Worek, gachowi grób zeń czyni?... Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!
Królowa Blanka, iak liliia, Syrenim głosem zawodząca, Berta o wielkiey stopie, Liia, Bietris, Arambur, Alys wrząca, Iohanna, co w mężczyźńskiey szacie Anglików gnała precz szeregi, Gdzież są? Wy mówcie, ieśli znacie… Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!
PRZESŁANIE
Nie pytay, kędy hoże dziewki Idą stąd y na iakie brzegi Iżbyś nie wspomniał tey przyśpiewki. Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!
Przekład: Tadeusz Żeleński (Boy)
Ballada do ukochanejFrançois VillonMiłości, tyżeś okrutną, zwodnico,
Obłudyś pełna, słodycze twe kłamią,
A gdy żelazne kleszcze twe pochwycą,
Morderczym ciosem biedne serce łamią.
Czar twój śmierć niesie pośród słodkich marzeń,
A pycha wszystkie czyny twe przenika,
Oczy okrutne, miłosierdzie każe
Nie gnębić, jeno koić nieszczęśnika.
Czyliż nie lepiej by o pomoc wołać
W przystani inszej, gdzie lubość pieszczoty?
Nic z władztwa twego zwolnić mnie nie zdoła,
Trza mi dozgonnej zażywać sromoty.
Mężczyzna ze mnie więc czy drobne dziecię?
Zginę, gdyż nadto wielka ma udręka,
Litości zda się do cna brak na świecie,
Gdy miast radości, sroga jeno męka.
Lecz cóż, po długim przecie lat szeregu,
Niejedna zmarszczka na twym liczku siędzie,
Ja się zaśmieję wonczas, lecz nie, przebóg,
I dla mnie starość niełaskawą będzie.
Zgrzybialcem stanę się, jak ty zgrzybiała,
Żyj zdrowo! Skoro mnie nie byłaś miłą,
Trza, byś się innym milszą okazała,
Wspierać mnie, nie zaś dręczyć trzeba było.
Przesłanie
Miłujesz, książę, a więc lęk mnie bierze,
łże źle pojmiesz, co z mych słów wynika,
Lecz przecieś łaskaw, tedy zechcesz szczerze
Pocieszyć, nie zaś nękać nieszczęśnika.
Ballada, jaką Villon obdarzył szlachetnie urodzonego młodego żonkosia, iżby ją swojej małżonce przekazać raczyłFrançois VillonNiby o świcie głuszce tokujące,
A żądzy pełne, jak to w ich zwyczaju,
Pieszczoty sobie nie skąpiąc gorącej,
Gdy się skrzydłami chciwie obłapiają,
Niechże my wzajem, pani moja miła,
Miłosnych igrów zażyjem dowoli,
By nas radosna chuć w jedno spoiła,
Gwoli gorącej krwi, miłości gwoli.
Ja władzy twojej powolnym się stanę,
Po śmierć, co kiedyś do drzwi zakołacze,
Honorem tyżeś mi, na każdą ranę
Balsamem, kiedy śród zgryzoty płaczę.
Rzecze mi rozum, a będę go słuchał
Ochotnie, iżbym nie szczędził mozołu,
Służąc ci wiernie wszystką mocą ducha,
A więc nasz żywot trza nam wieść pospołu.
Kiedy nań plagi spadną i katusze,
Kiedy boleścią srogą rozgorzeje,
Wzrok twój w szczęśliwą przemieni mą duszę,
Jak wiatr, co każdą czarną mgłę rozwieje.
A więc nie stracę ziarna, zasianego
W twą glebę, dana mi od Boga ona,
Owoc wyrośnie na niej dnia pewnego,
Pospólność tedy nasza nam sądzona!
Przesłanie
Posłysz, księżniczko zacna, co ci gadam,
Serce me tobie w niewolę oddaję,
I w twej skłonności ufność mą pokładam,
Trza nam więc przecie miłować się wzajem!
Modlitwa - Francois Villon
Dopóki ziemia kreci się,
Dopóki jest tak czy siak Panie ofiaruj każdemu z nas Czego mu w życiu brak. Mędrcowi darować głowę racz Tchórzowi dać konia chciej, Sypnij grosza szczęściarzom I mnie w opiece swej miej. Dopóki nam ziemia kreci się O Panie, daj nam znak. Władzy spragnionym uczyń By władza im poszła w smak. Hojnych puść miedzy żebraków Niech się poczują lżej Daj Kainowi skruchę I mnie w opiece swej miej. Ja wiem, ze ty wszystko możesz Wierze w Twa moc i gest. Jak wierzy żołnierz zabity Ze w siódmym niebie jest. Jak zmysł każdy chłonie z wiara Twój ledwie słyszalny głos Jak wszyscy wierzymy w Ciebie Nie wiedząc co niesie los. Panie zielonooki mój Boże jedyny spraw Dopóki nam ziemia kreci się Zdumiona obrotem spraw. Dopóki czasu i prochu Wciąż jeszcze wystarcza jej Dajże nam wszystkim po trochu I mnie w opiece swej miej.
|



Komentarze
Pokaż komentarze (8)