20 obserwujących
1195 notek
527k odsłon
  67   0

Witryna nr 46 i pół

       Jako nieustający  moderator niniejszej Witryny, serdecznie witam jej CZYTELNIKÓW.

_________________________________________________________

 

 

              Wielkanocne refleksje: Roman Brandstaetter syn Narodu Wybranego-podstawy arytmetyki poezji i ukłon dla Adama Kadmona.

 

 

 

Biblio, ojczyzno moja

Biblio, ojczyzno moja, Biblio, moja ziemio polska,

Galilejska I franciszkańska,

O wy, Księgi mojego dzieciństwa,

Pisane dwujęzyczną mową, Polską hebrajszczyzną,

Hebrajską polszczyzną, Dwumową Świętą I jedyną.

Gdy ma się ku zachodowi

I z lipy przed moim domem opadają liście,

Siedzę nad Tobą, Biblio,

I wywołuję z Twoich wersetów Wszystkich najlepszych,

Którzy są dla mnie niedościgłym wzorem,

Wszystkich najpiękniejszych,

Których podziwiam,

Wszystkich szlachetnych,

Którym nie umiem dorównać, Biblio,

Mówiąca do mnie głosem napomnienia

I głosem nagany, I głosem gniewu, I głosem kary,

I głosem potępienia, I głosem przestrogi, I głosem sumienia,

Biblio, Sprawująca nade mną Sąd.

Gdy ma się ku zachodowi,

A z lipy przed moim domem opadają liście,

Patrzysz na mnie Oczami Ojca i Syna,

i Ducha Świętego, Oczami moich praojców,

Oczami mojego dziadka,

Oczami mojej żony,

Oczami moich umiłowanych poetów,

Oczami Jana z Czarnolasu,

Skargi i Anhellego.

Wołasz do mnie z głębokości Psalmem krematoriów,

Płaczem nad ruinami walczącej Warszawy,

Lamentem nad zwłokami spalonego getta,

Pamięcią Oświęcimia, Treblinki, Majdanka,

Jeremiaszowym jękiem

Moich w dwójnasób umęczonych Dziejów.

 

Wszystko jest w Tobie, Cokolwiek przeżyłem.

Wszystko jest w Tobie, Cokolwiek kochałem. Wszystko.

Cały żywot własny Człowieka,

Żyjącego w nawiedzonym przez szatana Wieku.

Zaplątany w jego sprzecznościach,

W szaleństwach I w kłamstwach,

Jak Absalom w gałęziach wisielczego dębu

, Na Tobie uczyłem się żyć.

Na Tobie uczyłem się czytać,

Na Tobie uczyłem się pisać,

Na Tobie uczyłem się myśleć,

Na Tobie uczyłem się prawdy,

Na Tobie uczyłem się prosić

o odpuszczenie grzechów,

Na Tobie uczyłem się kochać,

Na Tobie uczyłem się mądrości,

Na Tobie uczyłem się przebaczenia,

Na Tobie uczyłem się pokory,

Na Tobie uczyłem się modlić.

Jeżeli jednak nie nauczyłem się żyć,

Jeżeli nie nauczyłem się czytać,

Jeżeli nie nauczyłem się pisać,

Jeżeli nie nauczyłem się myśleć,

Jeżeli nie nauczyłem się prawdy,

Jeżeli nie nauczyłem się prosić

o odpuszczenie grzechów,

Jeżeli nie nauczyłem się kochać,

Jeżeli nie nauczyłem się mądrości,

Jeżeli nie nauczyłem się przebaczać,

Jeżeli nie nauczyłem się pokory,

Jeżeli nie nauczyłem się modlić,

Moja wina, Moja wina,

Moja bardzo wielka wina.

Już ma się ku zachodowi,

Z lipy przed moim domem opadają liście.

Ludzie z mojego życia bezpowrotnie odchodzą,

Grobów jest więcej niż żywych przyjaciół,

Nawet spłowiał atrament na matczynych listach,

Pisanych do mnie nocą z dzielnicy pogromu.

A ja siedzę nad Tobą, Biblio,

I uczę się śmierci.

Może tego jednego w końcu się nauczę. *

 

 

 

Takie było Twoje ukrzyżowanie, Boże

Takie było Twoje ukrzyżowanie, Boże,

Chociaż na pewno odbyło się ono inaczej,

Niż ja to opisałem niezdarnym piórem.

Jak trudno opisać Twoją śmierć, Boże. Jak trudno.

Nie jestem Adamem od Świętego Wiktora.

Ale to jeszcze nie wszystko.

Jest między Nami sprawa, którą muszę ujawnić,

Aby ujawnione zostały wszystkie przyczyny

Twojego męczeństwa.

Brak wśród nich Mojego grzechu.

Grzechu nie popełnionego.

Chociaż nie byłem pięciopalcą dłonią sługi Annasza,

Chociaż nie narzuciłem na

Twoje ramiona Szkarłatnego płaszcza,

a w ręce Twoje Nie wetknąłem bambusowej trzciny,

Chociaż nie byłem wśród gawiedzi,

Która domagała się Twojej śmierci –

Ale moja nieobecność

była tylko pozorna.

Urodziłem się dwa tysiące lat później.

Gdybym żył za Twoich czasów, w Jerozolimie,

Na pewno bym wołał: „Krew Jego na nas i na syny nasze!”

I krzyczał: „Zstąp z krzyża!” A potem wróciłbym,

Boże, do domu, do domu mojej beznadziejności,

Dźwigając na ramionach Twoją wełnianą szatę,

Której jakość badałem palcami.

Ta możliwość grzechu męczy mnie i upokarza.

Albowiem dobrze znam siebie.

Nie odważyłbym się krzyczeć w Twojej obronie

Ani głośno sprzeciwiać się wyrokowi.

Jestem małym człowiekiem,

po trochu tchórzem, Po trochu egoistą,

po trochu drwiącym łotrem,

Który woli żyć wśród cielców,

przeżuwających pustynię,

Niż umrzeć za samotną prawdę.

Dlatego przebacz mi tę moją bolesną świadomość,

Dlatego przebacz mi tę gorzką możliwość,

Tę jeszcze jedną przyczynę Twojej śmierci,

Tę przyczynę, o której Ewangeliści zapomnieli,

Tę przyczynę, o której Ewangeliści nie piszą,

Tę przyczynę, o której Ewangeliści milczą.

Przebacz mi, Boże, grzech nie popełniony. *

 

 

 

 

Litania o zbawienie od głupoty

 

 

 

 

 

Zbaw nas od głupoty, Panie!

Jesteśmy solą zwietrzałą i bezużyteczną.

Nie umiemy żyć, Nie umiemy myśleć,

Nie umiemy patrzeć, Nie umiemy słyszeć,

Nie umiemy niczego przewidzieć,

Nie umiemy z nieszczęść Wyciągnąć zbawiennych nauk,

I tak wspinamy się – Zgraja ludzi

Opętanych żądzą zdobywania – Po stromej drabinie złudzeń,

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale