20 obserwujących
1195 notek
527k odsłon
  72   0

Witryna Poetów nr 48

Witam serdecznie nieustających Miłośników Poezji, kimkolwiek są Wszystkiego dobrego, w każdym, odosobnionym przypadku..

LUDMIŁA JANUSEWICZ 

Ludmiła Janusewicz

·

Skąd biorą się słowa?

Wszyscy wiedzą skąd biorą się dzieci.

Przynoszą je bociany i składają w kapuście.

A skąd biorą się słowa? Czy ktoś je tworzy?

Czasami słowa są podobne do ludzi, na przykład słowo

bliźniaki, takie słowa nazywamy homonimami.

Ciekawe, co by było, gdyby jednemu z bliźniaków

nawymyślać od homo nie wiadomo.

Wszystko przez język, a raczej jego niejednoznaczność.

Niektórzy ludzie mają dobrze, nie zastanawiają się nad

homonimami ani nad synonimami.

Słowo synonim nie ma nic wspólnego z innym słowem

określającym matkę, której synem na przykład nie byłeś

i powiedzenie ty skurwysynie, jak twierdził inny z panów,

semantycznie nie jest poprawne.

A tak a’propos trolli zastanowiło mnie słowo kontroler.

Czy oznacza ono małego, złośliwego trolla, który chce

nas zrobić w konia?

Wiadomo, że trolle są małe i złośliwe.

Powoli dochodzę do wniosku, że słowo wymyśliła

opozycja.

Chociaż samo słowo opozycja jest też podejrzane.

O pozycja!

A jaką pozycję mógł mieć ktoś na myśli?

Jak nie miał jakiejś konkretnej, to pewnie miał na myśli

bara-bara.

No i w końcu musiałam posłużyć się zwykłym

eufemizmem!

ADAM KADMON

 CZEKAJ

Kiedy nieoczekiwane zastuka do furtki,

czekaj aż się wypełni co ma być

spełnione,

choćby ziemia uciekła spod stóp.

Nie, nie wywnętrzaj się;

cierpliwość,patientia, empatia

jak należy.

Mów prawdę, prawda cię wyzwoli.

Poczuj tknięcie daimoniona,

odwzajemnij niepojęte.

Przekrocz nieprzekraczalne.

Żyj pozwalając żyć, istnieć

innym.

CHILE DZIŚ

… a w Chile sromota :

EHEU !

Zoczono mężów rozpustnych,

idących w łże-mniemanej pokorze,

urzędy składających SUPREMUSOWI

Francesco.

Niechaj ich oświeci za hańbą sromota.

I niech zgaśnie w nich światło nadziei

na amen w bezbożnej modlitwie !

Na AMEN, koniecznie.

DOROTA BRYLSKA

                                             Krew nie woda

Kobieta i wino

Kobieta jest jak wino.

Rozgrzewa…

pragnąc jej o kroplę więcej

tracisz rozum.

  JAROSŁAW BAPRAWSKI 

                 POD MAŁOSOLNYM OGÓRKIEM XVI  

weselili się moi ucznowie

jeden z nich przyniósł mi kielich

i słowem swoim dolał goryczy

Mistrzu

już na mieście gadają

że kochasz niewiastę z magdali

A pierdolnął ciebie ktoś w łeb

odpowiedziałem

bo jeżeli coś zaprząta mój umysł

to tylko moja Matka i Joanna od Aniołów

na deserek : POECI NOWOGRECCY / TYM RAZEM ŻYJĄCY /

  Katerina Angelaki-Rooke 

Cykada

Tysiące piosenek lata, jedna za drugą, ciśnie się we mnie. Otwieram usta i w moim żarze próbuję je jakoś poukładać. Śpiewam. Okropnie. Lecz to dzięki nim odróżniam się od kory i innych niemych tub przyrody. Skromne moje przyodzienie – szarości i wapienne biele – wyklucza jakiekolwiek ekscesy zmysłów; tak więc odcięty od corocznych, jazgotliwych festynów, śpiewam. Wiosna, Wielkanocy i cyklamenów nie znam. Jedyne zmartwychwstanie, które znam, to wtedy, gdy łagodny powiew nieznośny żar mojego życia studzi. Wtedy przestaję zawodzić – śpiewać – jak sądzi cały świat, bo cud rześkiego powiewu głęboko we mnie, znaczy dla mnie więcej, niż wszystko to co tworzę, by nie umrzeć od żaru.

z tomu „Przeciwstawna miłość”,1982

tłum.:Leszek Paul



Veroniki Dalakoura

Rozbuchany estetyzm

 

‌Naprawdę zadziwia mnie to. Czemu wszyscy chcą się bawić moimi małymi piersiami? Ilekroć spotkam kogoś – odgaduję: najpierw ręka tłamsi materiał i za chwilę to oczywiste moje sutki raz jeden raz drugi. I po co to wszystko? Dlaczego mam odczuwać ból a często i podniecenie? Jakakolwiek muzyka dostarczy przecież bardziej wzniosłą i nie wykluczone że lepszej jakości rozkosz. Tak więc prawie zawsze jestem ofiarą tych zdawałoby się niewinnych czynów a i kobiety nie są wykluczone z tych moich doświadczeń.

A jednak to ciało tego którego kochałam pozostaje na zawsze bezsprzeczną moją fantazją. Miał czarne lśniące włosy na udach i leżąc na plecach pragnął zadawać ból moim piersiom. Protestowałam a on krępując moje ręce upychał sobie moją lewą pierś do ust. W istocie to chciał ją całą pożreć bo w pewnej bolesnej chwili rozkoszy poczułam zęby na czułej skórze.

I wtedy nadeszło kolektywne wspomnienie ze średniowiecznego obrazu, Nauzykaa spogląda na odchodzącego kochanka odwróciwszy uprzednio wzrok ze swoich kolan i ten sam ponownie narodzony malarz odrodzenia kocha się we śnie – martwy już teraz – z moją przyjaciółką. Co za muzyka co za czczość w epoce osłów – nigdy nie bałam się okrutnych przesądów gdyż te kopiąc mały rów obiecywały wielką miłość. Palce jedynie ucięłam by ukarać ich bezwzględność. A wtedy zmory zapragnęły pić mleko z moich piersi. Dysząc w dźwięku Giocondy i gdy Ponchielli uniósł się gniewem oddały swoje dusze demonowi podwójnie rozgoryczone zabawą.

z tomu „Schyłek erotyzmu”, 1976

tłum.: Leszek Paul

Kiki Dimoula

Tak jak byś wybrał

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura