Dawno, dawno temu ludzi nie dzielono na umysły ścisłe i humanistyczne, tylko na wykształconych lub analfabetów. Był to podział dobry, zwłaszcza , że nie było telewizji, popkultury, a w gazetach nie znano jeszcze fotoskładu i dziewczynek na ostatnią stronę. Było więc to tak dawno, że nawet najstarsi górale nie pamiętają. No, chyba że ci , z Jury Krakowsko-Częstochowskiej, jednak ich słuchać nie można : nawijają tylko częstochowskie rymowanki , jednak z wyrażnym krakowskim akcentem.
Potem nastąpiło - co ? No , co ? Potem nastąpił postęp. Nieunikniony, chociaż na sowieckich bagnetach. Ponieważ usunięto wieką ilość inteligencji inteligentnej z tego świata, należało stworzyć posłuszną inteligencję pracującą, jako trzeci człon sojuszu robotniczo-chłopskiego, co przecież się stało. Ktoś musiał wypisywać peany i propagandę codzienną i odświętną na cześć ten Stalin, co to miał usta czerwieńsze od malin i nierozerwalnego sojuszu z Sowietami. Tak narodzili się współcześni humaniści - ludzie przewrotni, albowiem co innego myśleli, co innego czuli, a pisali i tworzyli jeszcze coś bardziej innego ; to był efekt schizofrenii epoki.
Umysły zaś ścisłe uścilały , czemu to dla usprawiedliwienia postępu i socjalizmu, ponownie należy wynależć koło. Nie było już omnibusów wychowanych przed Międzywojniem; była, bo musiała - wąska specjalizacja.
A że natura nie znosi próżni, pojawił się kolejny etap nieuniknionego postępu - tym razem postkounistyczny. I zamiast humanistów , na arenie NASZYCH wydarzeń pojawili się - daję słowo - HUMANISTYCY, zaś umysły ścisłe z powodu zawężonych możliwości, rzuciły się do roboty w pijarze.
Dziś powiedzieć komuś, że ma renesnsowy umysł, to tyle, co w mordę kogoś strzelić. A że natura nie znosi próżni.... ?



Komentarze
Pokaż komentarze (32)